Codzienne zatrzymanie 2020.10.13

Łk 11, 37-41

                Opisane przez św. Łukasza wydarzenie staje się pretekstem dla Jezusa, aby ukazać obłudę i hipokryzję faryzeuszów. Ten fragment rozpoczyna najostrzejszą krytykę, jaka pada z ust Jezusa pod adresem faryzeuszów i uczonych w Piśmie (przez następne dni będziemy czytać kolejne urywki tej wypowiedzi). Bóg upomina i pokazuje także nasze błędy, lecz nie po to, by się nad nami znęcać leczy by nawrócić i doprowadzić do szczęścia.

                W Narodzie Wybranym było wiele różnych przepisów i praktyk, które starano się wypełniać. I w sumie samo w sobie to nie było złe. Wiele z nich, jak choćby ten z dzisiejszej Ewangelii, służyły higienie, a więc dobru człowieka. Problem pojawia się wtedy, kiedy przepisy te stawały się tak ważne, że przysłaniały rzeczy o wiele ważniejsze. Wielu wypełniało te przepisy na zewnątrz, lecz w głębi serca byli ludźmi zachłannymi i przewrotnymi. Taka postawa grozi również nam. Warto więc badać swoje serce i patrzeć, co w nim się kryje. Duch Św., który przemawia do nas w naszym sumieniu jest takim strażnikiem, który pilnuje i upomina wskazując jednocześnie rozwiązanie.

Z dzisiejszej perykopy możemy od Jezusa nauczyć się tego, że lekarstwem na wiele chorób ludzkiego serca jest miłość. Dzięki niej we właściwy sposób będziemy mogli spojrzeć na drugiego człowieka, zasady postępowania i całą otaczającą nas rzeczywistość.

Pozdrawiam i błogosławię 😊

Codzienne zatrzymanie 2020.10.12

Łk 11, 29-32

                Dlaczego Jezus używa takich mocnych słów w stosunku do tych, do których przemawia? „To plemię jest plemieniem przewrotnym.” W innym tłumaczeniu możemy przeczytać: „To pokolenie to ludzie źli”. Słowo Boże pociesza i dodaje nadziei, ale momentami upomina i jest wymagające. Dzisiejszy fragment do takich należy. Kiedy go przeczytałem po raz pierwszy przypomniały mi się moje upadki i pojawiło się pytanie w mojej głowie: „Co jeszcze musi się stać bym się nawrócił?”

                Prorok Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy. Jego misja i słowa spowodowały nawrócenie niniwitów. A przecież Jezus, Jego misja i nauczanie połączone z cudami są o wiele większe i potężniejsze od Jonaszowych. To jednak co mówi Pan w dzisiejszym fragmencie sugeruje, że dla wielu momentem rozpoznania Jego posłannictwa będzie dzień sądu. Ale czy to nie będzie za późno na nawrócenie? Jezus mówi wprost, że ci ludzie będą potępieni przez tych, którzy się nawrócili dzięki prorokom i innym ludziom.

                Kiedy czytam ten fragment nie jest on dla mnie osobiście straszny. Jest zachętą, bym jeszcze bardziej się nawrócił. Smutek pojawia się w moim sercu z powodu tych, którzy nie chcą się nawracać i wolą trwać w swoich grzechach. Co jeszcze musi się stać by się nawrócili? Takie słowa, jak dzisiejsza Ewangelia, zachęcają mnie do modlitwy i wynagradzania za nich, ale także do tego, by nie ustawać w głoszeniu Królestwa Bożego.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊

Niedzielne zatrzymanie 2020.10.11

Mt 22,1-14

                Kiedy Jezus mówił o uczcie królewskiej, Jego słuchacze wiedzieli, że chodzi Mu o czasy mesjańskie. Zbawienie, bowiem już w Starym Testamencie było opisywane jako uczta mesjańska. Czy widzisz rozwój swojej wiedzy i miłości do Słowa Bożego? Czy zauważasz jakiś postęp w rozumieniu tego, co mówi Pan? Uciesz się tym i podziękuj Mu za tę łaskę.

                Bóg jest Królem, który przygotował dla nas ucztę. Jakie myśli pojawiają się w twoim sercu, kiedy słyszysz o uczcie przygotowanej dla ciebie i zaproszeniu ze strony Boga?

                Niestety, w przypowieści słyszymy o odrzuceniu zaproszenia ze strony gości. Inne sprawy okazały się ważniejsze niż królewska uczta. Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że coś może być ważniejsze od zbawienia? Dziś, niestety, diabeł często okłamuje nas, że mamy ważniejsze sprawy od myślenia o zbawieniu. I wielu odkłada tę myśl na bliżej nieokreślony czas. A ty, jak traktujesz sprawę Królestwa Niebieskiego i twojego w nim udziału? Idziesz konsekwentnie w kierunku Nieba, czy coś cię zatrzymuje?

                To, co czyni król po tym, jak zaproszeni nie przyszli na ucztę, pokazuje dobroć Boga. Rozciągnął On zbawienie na wszystkie narody. Dzięki temu stało się ono naszym udziałem. To jest łaska, a więc dar darmo dany, niczym przez nas niezasłużony. Kiedy widzisz taką dobroć Boga, co pojawia się w twoim sercu?

                Na ucztę zostają zaproszeni wszyscy, których spotkali słudzy, ale pozostać na niej mogli ci, którzy się na nią przygotowali. Człowiek, który w przypowieści nie miał odświętnego stroju, został wyrzucony. Odświętny strój w przypowieści oznacza gotowość. A więc fakt zaproszenia ze strony Pana, nakłada na nas obowiązek współpracy z łaską. Nie wystarczy uznać Jezusa jako Pana i Zbawiciela, poznać Jego nauki. Trzeba jeszcze wypełniać wolę Bożą. To jest konkretny wysiłek, który musimy włożyć w nasze zbawienie. Co ty na to? Jak udaje ci się to w twojej codzienności? Za to, co ci wychodzi, dobrze podziękuj. Poproś o łaskę, aby wszystko, co sprawia ci kłopot, Pan przemieniał swoją łaską.

                „Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” – niech te słowa nas mobilizują i zachęcają do wysiłku na maxa.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊

Codzienne zatrzymanie 2020.10.10

Łk 11, 27-28

                W sobotę, która jest dniem tygodnia szczególnie poświęconym Maryi, nieprzypadkowo Kościół daje nam do rozważenia fragment Ewangelii o Niej. Pewna kobieta z zachwytem wypowiada się o Matce Jezusa, co może świadczyć, że już od samego początku cieszyła się Ona wśród uczniów Pana wielkim szacunkiem. Ale Jezus mówi, że Jej szczęście wykracza poza macierzyństwo. Maryja chociaż jest Matką Zbawiciela, jest pierwszą, która w taki wspaniały sposób przyjęła Słowo Boże i je wypełniała. Stąd św. Augustyn pisze, że „ważniejszą sprawą było dla Maryi, że się stała uczennicą Chrystusa, niż to, że była matką Chrystusa. Szczęśliwszym było, że stała się uczennicą Chrystusa, niż to, że była Jego matką. A zatem Maryja była błogosławioną, ponieważ zanim zrodziła Nauczyciela, wcześniej nosiła Go w swoim łonie.”

                Jezus odpowiadając na słowa kobiety potwierdza wyjątkowość Swej Matki, ale ukazuje również źródło Jej szczęścia, które może stać się naszym udziałem. Każdy, kto słucha i wypełnia Słowo Boże staje się prawdziwie błogosławionym i szczęśliwym. Prośmy Maryję, Matkę Pana i naszą, aby wspierała nas w wysiłkach, które pomogą zatrzymywać się nad Słowem jeszcze bardziej i żyć nim na co dzień.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 Ks. Jacek

Codzienne zatrzymanie 2020.10.09

Łk 11, 15-26

                Ewangelia dzisiejsza ukazuje nam Jezusa, który przyszedł na świat, by pokonać Szatana i jego dzieło. Zaskakujące jest to, że ludzie widząc moc Bożą w Panu zaczynają dopatrywać się zła w tym, co czyni. Zamiast wielbić Boga i cieszyć się z Królestwa Bożego, którego znaków są świadkami, snują dziwne domysły i nie wierzą. Wyraźnie widać tu działanie diabła, który tak próbuje zaćmić umysł ludzki, by nie dostrzegł łaski Bożej i nie otworzył serca na obecność Zbawcy. W tym, co Jezus czyni i mówi wyraźnie zobaczyć można, że jest Bogiem, który przyszedł, by naprawić wszystko i zniszczyć diabła całkowicie. Jednak zatwardziałość serca ludzkiego może sprawić, że człowiek zamiast porzucić zło, będzie w nim trwał.

                Dalej Pan mówi o tym, że diabeł nieustannie krąży, by powrócić do człowieka i jego życia, by niszczyć i bałaganić. Tym, który czyni porządek jest Bóg. Całe życie jesteśmy narażeni na ataki złego i możemy mu ulec, jeśli nie trwamy w mocnej relacji z Panem. Tylko dzięki Niemu jesteśmy w stanie przeciwstawiać się pokusom i je zwyciężać. Nie możemy więc myśleć, że skoro zostaliśmy z czegoś uwolnieni, to mamy spokój. Walka zakończy się, kiedy osiągniemy wieczność. „Czyż nie do wojowania podobny jest byt człowieka?” – pyta autor natchniony w Księdze Hioba (7,1). Nie zapominajmy o tym i róbmy wszystko, co w naszej mocy, aby trwać przy Jezusie i unikać nawet najmniejszego zła. Jeśli bowiem pozwalamy sobie na małe niewierności, diabeł to wykorzysta. Są one takimi lekko uchylonymi furteczkami, przez które wślizga się Szatan. A kiedy już wejdzie będzie robił swoje. Nasza moc i zwycięstwo pochodzą od Pana! Bądźmy czujni i wytrwali!

                Pozdrawiam i błogosławię 😊

Codzienne zatrzymanie 2020.10.08

Łk 11, 5-13

                Bądź wytrwały w modlitwie – tak można by streścić przesłanie dzisiejszej Ewangelii. Oczywiście gdybyśmy tylko na tym poprzestali, nie odkrylibyśmy głębszego jej przesłania, dlatego zatrzymajmy się choć krótką chwilę nad proponowanym tekstem.

                Postać człowieka, do którego przyszedł przyjaciel pożyczyć chleby to aluzja do Boga. Często wydaje nam się, że Bóg ociąga się z odpowiedziami na naszą modlitwę. Dlatego Jezus mówiąc tę przypowieść próbuje odnieść się również do tej naszej wątpliwości. Choćby Bóg nie dał nam tego, o co prosimy ze względu na to, że jest Bogiem, da nam to z powodu naszej wytrwałości w modlitwie.

                Idąc dalej św. Łukasz ukazuje w słowach Jezusa trzy przeszkody, które mogą się pojawić w naszym życiu, by przyjąć dary Boże. Są nimi wątpliwości, lęk i poczucie niegodności. Wątpliwości dotyczą tego, czy na pewno otrzymamy, a Jezus mówi: „Proście, a otrzymacie…” Lęk dotyczy tego, czy to co Bóg nam da jest rzeczywiście dobre. Pan wyjaśnia to w taki sposób, że skoro my w relacjach z naszymi najbliższymi dajemy im dobre rzeczy, dlaczego Bóg, który jest Dobrocią nieskończoną miałby dać nam coś złego? Poczucie niegodności przejawia się w myśleniu, że nie zasługujemy na to, by być wysłuchanymi. A Jezus mówi o tym, że Bóg da tym, którzy Go proszą, i to najwspanialszy dar Ducha Św., bez którego trudno jest żyć i dojść do Nieba. Oprócz proszenia niema tu innych warunków.

                Warto więc dziś przypatrzeć się naszej modlitwie, wytrwałości w niej i postawie, jaką mamy wobec Pana Boga. Na ile Go znamy i na ile Mu ufamy.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊

Codzienne zatrzymanie 2020.10.07

Łk 1, 26-38

                Dziś wybrałem czytania ze wspomnienia, bo ważne to wspomnienie jest dla mnie. Dziś w liturgii jest dzień Najświętszej Maryi Panny Różańcowej. Stąd fragment Ewangelii z Maryją w roli głównej. Scena, którą widzimy zaczyna wszystko w życiu Maryi i jest przełomowa w historii świata. Zgadzając się z wolą Bożą ta Pokorna Służebnica Pańska staje się ważną postacią w historii zbawienia i losach całej ludzkości. Jej zgoda jest przyjęciem wszystkiego, co z nią się wiąże, tego co nieznane i trudne, ale również, tego, co jest łaską prowadzącą do chwały. Można zaryzykować stwierdzenie, że od zgody Maryi, Bóg uzależnił losy całej ludzkości.

                Maryja obdarowana łaską Bożą już uprzednio wypełnia wolę Bożą w doskonały sposób stając się Tą, która niesie Zbawiciela, nadzieję i jest wsparciem dla nas. Dzisiejsze wspomnienie zostało ustanowione na pamiątkę zwycięstwa chrześcijan nad flotą turecką pod Lepanto 7 października 1571 roku. Kiedy popatrzymy na sytuację w ówczesnej Europie i chrześcijaństwie podzielonym przez reformację i interesy poszczególnych krajów widzimy, że zagrożenie ze strony muzułmanów było bardzo duże. Papież Pius V zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa czynił starania polityczne, by zjednoczyć Europę w walce z najeźdźcą, ale nie było to takie proste. Miał świadomość, że bez interwencji Nieba, odparcie wroga nie będzie możliwe. Poprosił o modlitwę różańcową, która stała się wielką krucjatą i, jak się potem okazało, wydarzyło się tak wiele rzeczy, które były odpowiedzią Maryi na to wspólne błaganie. Wenecjanie, którzy brali bezpośredni udział w bitwie morskiej pod Lepanto dali temu wyraz wznosząc na Jej cześć kaplicę, gdzie na ścianie napisali: „Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maria różańcowa uczyniła nas zwycięzcami”.

                Nie da się wszystkiego opisać w krótkich słowach, dlatego odsyłam do źródeł. Całe to wydarzenie pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że współpraca człowieka z Bogiem może sprawić, że niemożliwe staje się możliwe i osiągalne.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊

Codzienne zatrzymanie 2020.10.06

Łk 10, 38-42

                W dzisiejszej Ewangelii widzimy spotkanie Jezusa z dwiema siostrami, których postawy są zupełnie inne wobec Jezusa. Marta jest wzorem zatroskania o drugiego człowieka. Maria wzorem ucznia zasłuchanego w Słowo. Jezusowi podobają się obie te postawy, gdyż przyjął posługę Marty i pochwalił zasłuchanie Marii. Wydaje się jednak, że obie te postawy Jezus koryguje, aby były jeszcze bardziej owocne.

                Zabiegana Marta nie może zapomnieć, że tym na czym buduje się we właściwy sposób jest Słowo Boże. Bez niego jakiekolwiek dzieła i posługi nie będą pełnieniem woli Bożej. Maria natomiast musi zrobić krok dalej. Od zasłuchania przejść do miłości bliźniego, bo w taki właśnie sposób wypełnia się Słowo w codzienności. W doskonały sposób czynił to Jezus. Potrafił połączyć relację z Ojcem ze służbą człowiekowi.

                Teraz czas na nas. Spróbujmy w świetle dzisiejszej perykopy zweryfikować naszą postawę. Co jest pierwsze, działanie czy słuchanie? Na ile nasze działanie ma swoje źródło w tym, co mówi Pan? Jakie miejsce zajmuje w naszym życiu słuchanie i uczenie się od Mistrza? Czy potrafimy naukę Pana przekładać na codzienność?

                Pozdrawiam i błogosławię 😊

Codzienne zatrzymanie 2020.10.05

Łk 10, 25-37

                Dzisiejsza Ewangelia przybliża nam „Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie”, przez którą Jezus chce ukazać, kto prawdziwie jest naszym bliźnimi i jak osiągnąć życie wieczne. Bez wątpienia bliźnim człowieka obrabowanego i pobitego przez zbójców jest ten, który mu okazał pomoc i miłosierdzie. Nie miał co do tego wątpliwości uczony w Prawie, który postawił problem do rozwiązania. Myślę, że nikt z nas również nie ma tu żadnej wątpliwości. Jeśli okazuję miłosierdzie jestem dla innych bliźnim.

                Jezus ukazując takie, a nie inne postacie daje wyraźne wskazania, co trzeba czynić, aby osiągnąć życie wieczne. I nie jest tu ważna pozycja, jaką zajmujemy w społeczeństwie czy Kościele, ważna jest miłość wyrażona konkretnymi czynami. Kapłan i lewita, którzy przechodzili obok pobitego nie zatrzymali się, aby nie robić sobie problemów. W opozycji do nich Jezus ukazuje człowieka, który jest pogardzany przez Żydów – Samarytanina. Nie patrzy on na to kim jest ów nieszczęśnik, widzi w nim człowieka w potrzebie. Nie waha się ani chwili i robi wszystko, co w jego mocy by pomóc.

Miłosierdzie okazuje się być lekarstwem na wszelką wrogość między ludźmi. Jeśli mamy jakieś problemy w relacjach z ludźmi starajmy się czynić jak najwięcej dobra, a ono pomoże nam pokonać zło, które próbuje nas poróżnić z bliźnimi.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Niedzielne zatrzymanie 2020.10.04

Mt 21, 33-43

                Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam „Przypowieść o dzierżawcach winnicy”. Jej przesłanie jest jasne dla słuchaczy Jezusa. Mateusz wprost pisze, że jest ona kierowana do arcykapłanów i uczonych w Piśmie. Jezusowe dialogi z nimi są mocne i konkretne, ale to dla ich dobra, bo chce ich nawrócenia. Cokolwiek Bóg do nas mówi, czyni to dla naszego dobra. Ja przynajmniej tak to odbieram. A ty? Może pamiętasz jakieś mocne słowo z ostatniego czasu, które na początku zaniepokoiło, ale potem dało ci pokój? Pomyśl…

                Jeśli natomiast miałeś taką sytuację, kiedy Słowo zaniepokoiło, ale nie znalazłeś pokoju, zastanów się, dlaczego tak mogło być?

                Popatrz teraz na Jezusa, który odsłania przed tobą serce. I poproś Go o doświadczenie miłości. Jego miłość zmieniła wszystko. Jego miłość zmienia wszystko. Ona może zmienić również twoje patrzenie na siebie i na Boga, który jest miłością.

Czytając lub słuchając Boga zawsze pamiętaj o Jego miłości. Jeśli pojawia się bezpodstawne oskarżenie odczytuj to jako pokusę i działanie diabła, który jest oskarżycielem i kłamcą.

„Przypowieść o dzierżawcach winnicy” w pierwszej kolejności odnosi się do Narodu Wybranego, który nie wydał owoców Królestwa Bożego. Całą tę tragiczną sytuację wykorzystał Bóg dla dobra ludzkości, bo powołał Nowy Lud Boży, czyli Kościół. A tak się składa, że my do niego należymy. To wielki dar od Pana, wielka łaska niczym przez nas nie zasłużona. Podziękuj Panu za nią…

Spróbujmy teraz zastanowić się nad tym, jakimi „dzierżawcami” my jesteśmy. Otrzymaliśmy tak wiele od naszego Ojca. Życie, wiarę, wspólnotę, do której należymy, Jego miłość, objawiającą się w trosce o nas i naszych najbliższych, w końcu zbawienie i obietnicę Królestwa. Czy jesteś świadom tego obdarowania? Czy jesteś Mu za to wdzięczny? Dość często wspominam o konieczności wdzięczności. Z jednej strony dlatego, abyśmy nigdy o tym nie zapomnieli, a z drugiej, dlatego, że wdzięczność otwiera nas jeszcze bardziej na Boże obdarowanie.

Pomyśl teraz o owocach jakie wydajesz w swoim życiu. Wiem, że może pojawić się w tym momencie myśl, że jest ich zbyt mało. Ale Bóg nie pyta cię teraz o ilość, nie pyta cię o twoje potknięcia, ale o dobro, które dzięki Niemu jest twoim udziałem. Spróbuj ponazywać te owoce… Może potrafisz bardziej panować nad swoją wybuchowością? Może z większą miłością potrafisz budować swoje relacje w domu, pracy czy wspólnocie? Może masz w sercu więcej dobrych pragnień związanych z rozwojem duchowym? Może potrafisz lepiej się modlić? Może częściej sięgasz po Pismo Święte? Może częściej odzywa się w tobie troska o zbawienie innych? Może włączasz się w wynagradzanie Bogu za grzechy innych i pokutę za grzechy? To są konkrety! Bóg to widzi i dla Niego jest to ważne!

To, że chcemy owocować bardzie i grzeszyć mniej jest dobre i z Bożą pomocą możliwe do realizacji. Nie pozwólmy jednak diabłu skupiać naszej uwagi na potknięciach i upadkach, bo to może zniechęcać. Bardzie skupmy się na miłosierdziu Bożym i na tym, co dzięki Niemu nam się udaje. Myślę, że to bardziej nas zachęci do wytrwałości.

Bądź dzielny i wytrwały, a Bóg zatroszczy się o owoce z twojej dzierżawy. 😊

Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.10.03

Łk 10, 17-24

                Dwa dni temu czytaliśmy o wysłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów na głoszenie Słowa. Dziś czytamy o ich powrocie i radości z wykonanej misji. Bóg zaprosił nas, Kościół, do tego, abyśmy przez głoszenie Dobrej Nowiny współuczestniczyli w pokonaniu zła. Moc uczniów pochodzi od Pana, to On nas obdarowuje wszystkim, co jest potrzebne do walki, to On jest twórcą sukcesu. Zaprasza jednak nas, słabych ludzi do współpracy. Rozeznałeś to zaproszenie w swoim życiu? Odpowiedziałeś? Czy masz radość w sercu?

                A może nie jesteś zadowolony z efektów twojego budowania Królestwa Bożego? Pycha może zniszczyć wszystko. Bóg obdarowuje i posyła. My mamy współpracować z Nim będąc sobą, a nie udając innych, czy porównując się. Jezus wielbi Boga Ojca w objawieniu spraw Królestwa prostaczkom (w innym tłumaczeniu – tym, którzy są jak dzieci). Cechą najbardziej dla niech właściwą jest pokora. Ona jest niezbędna, by przyjmować dar Boży bez oceniania jego wielkości i bez porównywania. Jest też konieczna do tego, by głosić Boga, a nie siebie i nie przysłaniać sobą Jego. Co można zrobić, by żyć w prawdzie i pokornie, nie ulegając ani jednej, ani drugiej postaci pychy? Zawsze widzieć Boga jako źródło i sprawcę wszelkiego naszego dobrego działania. Trwać w nieustannym dziękczynieniu za otrzymane dary. Uniżać się przed Nim.

                Popatrz jakimi szczęściarzami jesteśmy! Widzimy to, czego wielu nie zobaczyło i nie widzi. Znamy Boga, który zechciał nam się objawić i być z nami. On daje nam coraz więcej mimo naszych słabości. Dzięki Niemu mamy nadzieję na Niebo, a to jest najwspanialszy dar. Czyż nie jest to niesamowite? 😊

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.10.02

Mt 18, 1-5.10

                Niedawno rozważaliśmy podobny fragment z Ewangelii św. Łukasza. Dziś naszą uwagę chciałbym zwrócić na ostatni werset perykopy proponowanej przez Kościół. Dlaczego? Bo jest w nim mowa o aniołach, których wspomnienie w liturgii przeżywamy.

                Najprawdopodobniej większość z nas pamięta swoją pierwszą modlitwę, która zaczynała się od słów: „Aniele Boży stróżu mój…” Dziś zapewne niewielu z nas modli się nią regularnie, bo uważamy ją za taką dziecinną. A przecież prawda o istnieniu i posłaniu aniołów jest objawiona w Biblii. Na wielu stronicach Pisma Świętego znajdujemy wzmianki o Bożych posłańcach, którzy są przekazicielami Jego woli lub obrońcami i towarzyszami ludzi. Tak bardzo Panu na nas zależy, że posyła czyste duchy, by nas wspierały i towarzyszyły na drogach życia. Ciekawe jest to, że nie tylko każdy z nas ma swojego Anioła Stróża, ale każdy naród ma takiego pomocnika.

                Może w to dzisiejsze wspomnienie warto byłoby odświeżyć relację z naszym Aniołem…

Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek  

Moje codzienne zatrzymanie 2020.10.01

Łk 10, 1-12

                Wzmianka z dzisiejszej Ewangelii o wysłaniu siedemdziesięciu dwóch uczniów przez Jezusa znajduje się tylko u św. Łukasza. Jednak dla części z nas jest ona dobrze znana. Niektórzy nawet kojarzą te wymagania, które Pan stawia posyłanym na głoszenie. Najprawdopodobniej dla większości z nas oczywistym jest, że Jezus posyła swoich uczniów, ale wielu utożsamia ich z apostołami. Pan jednak posyła siedemdziesięciu dwóch a nie dwunastu. Co to znaczy? Misja głoszenia Królestwa Bożego jest misją całego Kościoła, a więc i moją, i twoją! Co pojawia się w twoim sercu, kiedy czytasz te słowa? Zgadzasz się z tym, czy uważasz inaczej?

                W ostatnim czasie widzę bardzo wyraźnie jak ludzie odchodzą od Boga. W pewnej parafii w dużym mieście do I Komunii Św. przystępowało ponad 30 dzieci, z których tylko dwoje miało rodziców żyjących w związkach sakramentalnych. Podczas przygotowań do bierzmowania wielu rodziców księdzu, który był za to odpowiedzialnych sugerowało, aby spotkań nie było za dużo i by były dobrowolne, bo dzieci mają tyle zajęć, że nie podołają temu wszystkiemu. W wypowiedziach tych rodziców wybrzmiewało, że są dla nich rzeczy ważniejsze, niż kolejny sakrament ich pociech. A gdzie w tym wszystkim jest Pan Bóg? Pewien rodzic żalił mi się, że jego dorosłe dziecko weszło w związek z niewierzącą osobą i nie robi sobie z tego żadnego problemu, bo, według niego, „dziś nikt nie chodzi do kościoła”. SZOK!!! I to jest zadanie dla nas wszystkich. Ja nie dotrę do wszystkich osób z twojego otoczenia. Ty zrobisz to o wiele szybciej.

                Pan Jezus zapowiada w dzisiejszej perykopie, że nie wszyscy przyjmą Jego naukę. Ale to nie może nas zniechęcać, wręcz przeciwnie, to potwierdza prawdziwość misji, bo spełniają się słowa Pana. Róbmy wszystko co w naszej mocy, by Dobra Nowina docierała do ludzi. Pozostawmy jednak Bogu czas i sposób przemiany ich serc. Pierwsza rzecz jaką możemy i powinniśmy zrobić to modlitwa. Módl się za tych, których spotykasz na drogach codzienności. Proś Pana o odwagę dla siebie i sprzyjające okoliczności by pokazywać Go innym i o Nim móc mówić. Zawsze pamiętaj, że nawet jeśli nie będą cię słuchać, twoje świadectwo życia może być dla wielu zastanawiające i może stać się dobry początkiem rozmów o Bogu.

                Nie bójmy się i nie czekajmy, aby zacząć, bo czas jest krótki.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.09.30

Łk 9, 57-62

                Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam trzy różne osoby, które moglibyśmy nazwać potencjalnymi naśladowcami Jezusa. Te różne sytuacje pokazują nam, że prawdziwe naśladowanie Pana wymaga radykalizmu i wyrzeczenia. Spróbujmy się im przyjrzeć dokładniej.

                Pierwsza osoba sama chce pójść za Jezusem. Widzimy nawet pewien entuzjazm w wypowiedzi owego człowieka. Odpowiedź Pana nie jest próbą zniechęcenia go, ukazuje jednak, że to nie jest takie proste. Pójść za Nim może oznaczać rezygnację z komfortu życia, poczucia bezpieczeństwa czy nawet rodzinnego ciepła. Co więcej, Jezus jest świadom, że nadejdzie taki moment, kiedy będzie opuszczony przez ludzi. Pójść za Nim oznacza więc zgodzić się na taką samotność w dźwiganiu swojego krzyża. Czy jesteś na to gotowy? Na ile potrafisz zrezygnować z komfortu i bezpieczeństwa dla Jezusa? A co z dźwiganiem krzyża? Łatwiej jest go nieść z pomocą innych, ale gdy nie będzie nikogo obok, czy wtedy go odrzucisz?

                Drugą osobę sam Jezus zaprasza do naśladowania. Ten gotów jest na to, lecz wpierw chce pogrzebać zmarłego ojca. Odpowiedź Pana może zaskakiwać, a może nawet gorszyć, bo przecież pogrzebać umarłych jest nawet naszym obowiązkiem. Jezus jednak przez tak mocne stwierdzenie chce pokazać, że wobec jednoznacznego wezwania Bożego, nie możemy udzielać połowicznej odpowiedzi. Jemu należy oddać wszystko tak na 100%. Czy potrafiłbyś tak? Czy oddałeś Mu już wszystko?

                Trzeci przypadek to człowiek, który chce pójść za Jezusem, ale najpierw chce pożegnać się z rodziną. Odpowiedź Pana ma nam uświadomić, że ten jest Jego uczniem, kto potrafi całkowicie poświęcić się Jego dziełu. Na ile ty byś tak potrafił?

                Oczywiście nie możemy zapominać, że inaczej będzie wyglądało zaangażowanie w sprawy Królestwa osób konsekrowanych i żyjących w celibacie, a inaczej żyjących w rodzinach. Potrzebujemy prowadzenia Ducha Św., by rozeznawać jak każdy z nas może naśladować Jezusa w swoim życiu. Dlatego nieustanie módlmy się o tę mądrość i umiejętność rozeznawania, by właściwie naśladować Mistrza.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.09.29

J1, 47-51

                Niewiele ponad miesiąc temu rozważaliśmy tę Ewangelię w Święto Bartłomieja Apostoła. Dziś mamy ją ponownie, bo przeżywamy święto Archaniołów Michała, Rafała i Gabriela. Znajdujemy bowiem w tej perykopie wzmiankę o aniołach. Ich rola jest bardzo ważna w historii zbawienia i także w naszym życiu. Choć z naszą wiarą w rolę aniołów bywa różnie, one istnieją i są nam dane jako Boży posłańcy i obrońcy. Zanim zatrzymam się chwilę nad wyjaśnieniem ich roli, chciałbym postawić ci pytanie o twoją wiarę w ich obecność i pomoc. Wierzysz w nie?

                W brewiarzowej godzinie czytań w drugim czytaniu św. Grzegorz Wielki wyjaśnia ich rolę i działanie. Duchy stworzone przez Boga nie zawsze można nazwać aniołami. Możemy o nich tak mówić tylko wtedy, gdy zostają posłane do spełnienia jakiegoś zadania. Aniołowie spełniają posłannictwo mniejszej wagi, a archaniołowie te najważniejsze. Imiona własne nadawane są im przez ludzi, wskazują na rodzaj działania i ukazują, że to Bóg jest tym, który działa przez swoich posłańców. „Do Dziewicy Maryi nie został posłany jakikolwiek anioł, ale archanioł Gabriel (imię jego oznacza Moc Boża). Dla wypełnienia tego zadania słusznie wysłany został anioł najważniejszy, aby oznajmić wydarzenie spośród wszystkich najdonioślejsze. […] Ilekroć istnieje potrzeba dokonania czegoś wielkiego, posyłany jest Michał (Któż jak Bóg), aby z samego czynu oraz imienia można było pojąć, że nikt nie może uczynić tego, co należy do samego Boga. […] Ten, który przybył, aby uzdrowić z choroby, został nazwany Bóg uzdrawia (Rafał).”

                Na ile prosisz o pomoc aniołów i archaniołów? Chyba najczęściej spośród tych trzech prosimy o obronę Michała. Jest on w Słowie Bożym przedstawiany jako wódz zastępów niebieskich, które pokonały szatana. Doświadczając walki duchowej w naszym życiu i mając świadomość posłannictwa tego archanioła w naturalny sposób prosimy, by pokonał również wszystkie zakusy diabła w naszym życiu. To jak najbardziej właściwy kierunek i śmiało z tego korzystajmy.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.09.28

Łk 9, 46-50

                Niesamowite jest Słowo Boże!!! Wszystko w nim jest. W dzisiejszej Ewangelii możemy zaobserwować to, co kryje się w naszych ludzkich sercach. Nie tylko uczniowie Jezusa mieli to pytanie: „Kto jest największy”. My też myślimy o naszej wielkości, bo niestety nasza ludzka natura zraniona grzechem skłonna jest do pychy. Bo tym właśnie jest mania wielkości. Jak często pojawia się ta myśl w twoim sercu? Jak sobie z tym radzisz? A może nie chcesz radzić uważając to za coś normalnego?

                Jezus odpowiadając na to pytanie naszych serc stawia nam przed oczy dziecko i naturalną pokorę dziecięcą. „Pokora przyjmuje wszystko jak dziecko, tak jak daje Bóg, bez oceniania wielkości daru i możliwości. Pycha ocenia, stopniuje, porównuje, odnosi wszystko do siebie, a nie do Boga i jest pułapką” – taką myśl zapisałem sobie w czasie pewnych rekolekcji, które odprawiałem. Bardzo mądre i pouczające słowa. Nie sadzisz? Pycha stawia w centrum nas, my mamy być najważniejsi. A gdzie jest miejsce dla Pana Boga? Czy On jest na pierwszym miejscu, czy ty?

                Druga część Ewangelii dzisiejszej pokazuje jak bardzo można pobłądzić w pysze. Nie tylko uczniowie Jezusa mieli ten problem. Kościół współczesny też tak ma. Bo czym innym są spory między różnymi wspólnotami czy „frakcjami” wśród wierzących? Stawiamy wobec siebie tyle różnych zarzutów, zamiast współpracować dla Bożej chwały i rozwoju Królestwa Bożego. Charyzmatycy przeciw tradycjonalistom, tradycjonaliści przeciw charyzmatykom. Czy to się Bogu podoba? NIE! Co możemy z tym zrobić? Zacząć od pokory w naszym osobistym życiu i wdzięczności za to, co od Pana otrzymaliśmy bez porównywania i prześcigania się.

                Maryjo, najpokorniejsza Niewolnico Pana ucz mnie, ucz nas pokory! Potrzebujemy tego.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje niedzielne zatrzymanie 2020.09.27

Mt 21, 28-32

                W dzisiejszej Ewangelii słyszymy przypowieść o dwóch synach, których ojciec poprosił, aby pracowali w winnicy. Wychodząc od niej Jezus chwali nawracających się grzeszników, ale dostrzega również tych, którzy się nie nawracają. Czy z nich rezygnuje? Wydaje mi się, że sam fakt, że Pan przemawia do faryzeuszów i uczonych w Piśmie, to, że ich upomina świadczy o tym, że również oni są Jego dziećmi, do których przyszedł z miłością. Bóg nikogo nie przekreśla. Do końca życia mamy szansę na nawrócenie. Każdy ją ma! Co ta prawda ci uświadamia? Na ile rozumiesz miłosierdzie Boże? Czy widzisz cierpliwość Boga wobec ciebie?

                Przypowieść o dwóch synach wyraźnie uświadamia nam, że na nawrócenie nigdy nie jest za późno. Bóg jest cierpliwy i czeka na nas. Często przypomina o sobie przez wyrzuty sumienia, różne okoliczności, innych ludzi, czasami także przez jakieś trudności chce zwrócić naszą uwagę na siebie. Przypomnij sobie jakieś wydarzenie z ostatniego czasu, które było przyczyną twojego nawrócenia czy powrotu do Ojca. Podziękuj Panu za nie i zawsze pamiętaj, że On czeka na ciebie.

                Postawa pierwszego syna z przypowieści dziś określana jest mianem faryzeizmu, bo z jednej strony udaje się kogoś posłusznego, a z drugiej nie wypełnia woli ojca. Problem zasadniczy polega na tym, że Bóg dokładnie zna nasze serca. Człowieka możemy oszukać. Samych siebie możemy oszukać. Ale Boga nigdy! Dlaczego jednak wielu tak żyje? Może dlatego, że nie spotkali prawdziwego Boga. Może dlatego, że wiara, to dla nich tradycje i praktyki, a nie relacja z Panem. Spróbuj przyjrzeć się sobie samemu. Na ile masz żywą relację z Bogiem? Czy to przekłada się na szczerość twojej wobec Niego postawy? A może masz z tym problem i niektóre rzeczy czynisz na pokaz lub bez większego zaangażowania, tak, aby tylko zaliczyć jakąś praktykę? Porozmawiaj teraz szczerze z Panem. Poproś Go o światło, które dokładnie pomoże ci zobaczyć siebie w relacji do Niego.

                Jezus mówiąc do faryzeuszów i uczonych w Piśmie, pochwalił tych, którzy byli przez nich uważani za niegodnych Królestwa Niebieskiego. Wprost powiedział, że celnicy i prostytutki wyprzedzają ich w drodze do niego, bo podjęli wezwanie do nawrócenia. Ci natomiast pobożni na zewnątrz tkwią w uporze i nie chcą się zmienić. Może tak zdarzyć się również w naszym życiu. Na ile jesteś skłonny do podejmowania wezwania do nawrócenia? A może nie potrzebujesz nawrócenia? Jesteś idealny czy jesteś grzesznikiem? Uznanie swojej nędzy prowadzi do otwarcia na Boże miłosierdzie. Kiedy uważamy, że nie potrzebujemy nawrócenia nie otworzymy się na miłosierdzie. A bez niego cóż możemy zrobić?

                Ostatnia rzecz, na którą chciałbym zwrócić naszą uwagę, to nasz stosunek do innych. Faryzeusze gardzili grzesznikami, Jezus ich przyjmował i nauczał o Królestwie. A ty? Osądzasz czy przyjmujesz? Potępiasz czy modlisz się o nawrócenie? Jesteś podobny do faryzeuszów czy do Jezusa?

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.09.26

Łk 9, 43b-45

                Dzisiejsza Ewangelia mocno koresponduje z wczorajszą. Przecież obok wyznania wiary Piotra Łukasz odnotował we wczorajszej perykopie zapowiedź męki, śmierci i zmartwychwstania Pan. Dziś Jezus ponownie zapowiada swoją mękę. Ciekawy jest kontekst tej wypowiedzi. Zatrzymajmy się więc nad tym fragmentem.

                Początek stanowi stwierdzenie, że wszyscy są zachwyceni czynami Jezusa. To chyba oczywiste! Kiedy widzimy cuda, które się dzieję w Jego Imię też się zachwycamy i chcemy więcej. Jezus nie odmawia nam swojej łaski nigdy. Choć może my czasami zapominamy o niej i nie pamiętamy tych sytuacji, kiedy Jezus nam coś uczynił. Czy nie zdarza się tak w twoim życiu? Jak wygląda twój zachwyt Panem i Jego dziełami? Czy jesteś w stanie konkretnie nazwać cuda, których Bóg dokonał w twoim życiu? Bądź Mu wdzięczny nieustannie.

                Kiedy Jezus mówi słowa o wydaniu Go w ręce ludzi, uczniowie tego nie rozumieją. A Jezus zdaje się pokazywać całość swego posłannictwa. Nie tylko znaki i cuda są Jego misją, ale przede wszystkim krzyż, który ma stać się narzędziem zbawienia. Słuchający Go wtedy nie byli w stanie zrozumieć i przyjąć tej prawdy. A ty? Czy jesteś w stanie przyjąć Jezusa cierpiącego, trwać przy Nim i pójść z Nim na krzyż? Wiemy, że z grona Apostołów tylko jeden wytrwał do końca przy Jezusie, reszta uciekła. A ty, czy będziesz trwał przy Nim zawsze? A może odejdziesz, kiedy pojawi się cierpienie, niepowodzenia, czy inne trudności? Kiedy odejdziesz?

                Życzę i tobie, i sobie, byśmy wytrwali i nigdy nie odeszli. Nawet jeśli nie wszystko jest zrozumiałe i łatwe do przyjęcia, bądź wierny aż do końca.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.09.25

Łk 9, 18-22

                Dzisiejszy fragment Ewangelii jest bardzo ważnym dla wiary uczniów i naszej wiary. Współcześni Jezusowi zaczęli tworzyć sobie własne wyobrażenia na temat Jego osoby i zadania. Niestety wielu z nich zamiast zbliżać się do Pana, duchowo oddalało się od Niego snując pomysły np. o interwencji zbrojnej przeciw Rzymianom pod Jego wodzą. Jakie postawy ludzkie zauważasz w swoim środowisku wobec osoby Jezusa? Jak bliskie są one przekazom Ewangelii? Potrafisz to dostrzegać?

                Wyznanie Piotra, że Jezus jest Mesjaszem stanowi punkt zwrotny w ziemskim życiu Pana. Od tej pory wysiłek Nauczyciela będzie skoncentrowany na tworzeniu pierwszej wspólnoty wierzących i na oczyszczaniu ich wiary. Piotr składając swoje wyznanie wiary odkrywa swoje serce, które jest już przemieniane przez Ducha Św. A dla ciebie kim jest Jezus? Czy widzisz w swoim sercu rozwijającą się wiarę? Na jakim etapie rozwoju duchowego jesteś?

                Zapowiedź męki i śmierci, którą słyszymy, na pewno zasmuciła uczniów. Najprawdopodobniej nie potrafili tego zrozumieć. Ich wyobrażenia o Jezusie Mesjaszu zapewne nie uwzględniały takiego scenariusza. Podobnie dzieje się w życiu wielu współczesnych nam wierzących. Przyjmują Jezusa, Jego Ewangelię, ale krzyża nie są w stanie przyjąć. Fakt, że Jezus cierpiał jest dla nich do przyjęcia, ale żeby mieć w nim udział, to już nie koniecznie. A ty, jakiego Jezusa przyjmujesz? Jak bliski jest dla ciebie Jego krzyż? Przez udział w Jego krzyżu będziemy mieli udział w Jego chwale, nie ma innej drogi. Poproś Ducha Św., by zabrał lęk z twego serca i pomógł ci to zrozumieć.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.09.24

Łk 9,7-9

            W Ewangelii dzisiejszej św. Łukasz przedstawia nam w krótkich słowach postawę króla Heroda wobec Jezusa. To, co usłyszał o cudach zdziałanych przez Pana spowodowało jego niepokój. Najprawdopodobniej miał wyrzuty sumienia z powodu zbrodni, jakiej dokonał na Janie Chrzcicielu, którego przecież uważał za proroka i kogoś niezwykłego. Tragedia Heroda polega na tym, że nie chciał przyznać racji prawdzie, którą słyszał od Jana i nie chciał się nawrócić. My też w różnych sytuacjach zachęcani jesteśmy do nawrócenia. Pan w różnych okolicznościach pokazuje nam jak powinniśmy żyć i jaka jest prawda. Jak reagujesz na głos Nauczyciela, jak reagujesz na głos Ducha Św., który przemawia przez wyrzuty sumienia? Starasz się być posłuszny, czy próbujesz zagłuszyć je i siebie usprawiedliwić? Bóg nie oskarża, Bóg chce naszego powrotu.

            Herod chciał zobaczyć Jezusa z powodu zasłyszanych o Nim wieści. Może chciał zobaczyć coś ciekawego? Ale czy chciał się szczerze nawrócić? W naszym życiu też może zaistnieć takie pragnienie spotkania z Panem, aby zaspokoić jakąś naszą ciekawość, doświadczyć czegoś „fajnego”, a co z nawróceniem? Czy jesteś otwarty na to, aby usłyszeć od Jezusa jakąś wskazówkę do nawrócenia? Czy nie boisz się zobaczyć jakiejś swojej nędzy w Jego świetle? Lęk nie ma nic wspólnego z miłością, a Bóg jest miłością. Im bliżej Niego jesteś, tym więcej widzisz, także tych złych rzeczy w sobie. Jednak to wszystko jest po to, by doświadczyć Bożego miłosierdzia i stawać się coraz bardziej wolnym.

            Życzę i tobie, i sobie prawdziwej odwagi w stawaniu przy Panu.

Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Modlitwy

Modlitwa Jedności

Codziennie ok. godz. 21:00 modlimy się jedną tajemnicą Różańca Świętego w intencji członków naszej Wspólnoty oraz dzieł przez nas podejmowanych. Każda z osób lub rodzin rozważa w danym miesiącu inną tajemnicę, co pozwala na kontemplację wszystkich czterech części Różańca. Co miesiąc zmieniane są odmawiane tajemnice  zgodnie z zasadą “o jeden w dół”, czyli ktoś kto obecnie odmawia Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, w następnym miesiącu modlił się będzie tajemnicą Nawiedzenie Świętej Elżbiety itd. Aktualny wykaz tajemnic na dany miesiąc znajduje się poniżej.  O...
Czytaj dalej...

Modlitwa wstawiennicza

Osoby z naszej wspólnoty, które potrzebują modlitwy wstawienniczej mogą zgłaszać taką potrzebę wysyłając SMS na nr ‎500 443 900 lub wypełniając poniższy formularz. Zostanie im zwrotnie przekazana informacja o godzinie takiej posługi. Modlitwa będzie odbywała się w godz. 18-19 w dniach spotkań otwartych. Omadlane będą tylko osoby, które wcześniej zgłoszą taką potrzebę. Imię i nazwisko (wymagane) Numer telefonu (opcjonalnie) Adres email (wymagane) Intencja (wymagane)
Czytaj dalej...

Rodzaje modlitwy

Litanijna modlitwa spontaniczna – spontaniczna czyli wyrażana własnymi słowami, litanijna, ponieważ wezwania są powtarzane. Modlitwa prośby – prosimy w różnych swoich intencjach. Kończymy ją wezwaniem „Proszę Cię, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Prosimy Cię, Panie”. Modlitwa wstawiennicza – jest odmianą modlitwy prośby, w której prosimy w intencjach innych ludzi. Kończymy ją tak samo, jako modlitwę prośby.  Modlitwa dziękczynienia – jest podziękowaniem za otrzymane od Boga dary, te zwyczajne i te nadzwyczajne. Zwróćmy uwagę, by w naszej modlitwie nie brakowało dziękczynienia, bo c...
Czytaj dalej...

Instrukcja oraz materiały do rozważań.

  Krótka instrukcja do modlitwy: –  Znajdź odosobnione miejsce, w którym możesz w ciszy spotkać się z Bogiem. –  Przyjmij pozycję wygodną (ale nie za bardzo, żeby nie zasnąć). –  Bądź tu i teraz, nie myśl, o tym co będzie zaraz, co zrobisz po modlitwie. Po prostu bądź w tym miejscu i w tym momencie tylko dla Boga. –  Zrób znak krzyża. –  Pomódl się do Ducha Świętego, aby uświadomił Tobie przed kim stajesz, z kim będziesz rozmawiać. Proś o to, aby Duch Święty zabrał wszystkie rozproszenia, zabezpieczył ten szczególny czas z Bogiem. ...
Czytaj dalej...