"zatrzymanie"

Zatrzymanie to cykl rozważań nad Słowem Bożym autorstwa ks. Jacka.

Mamy nadzieję, że pomogą one zatrzymać się w codziennym biegu i chwilę zastanowić się nad swoim życiem.

Moje niedzielne zatrzymanie 2020.08.09

Mt 14,22-33

                Ci, którzy codziennie zatrzymują się wraz ze mną nad Słowem, szybko się zorientują, że prawie ten sam fragment mieliśmy do rozważenia w ubiegły poniedziałek. Ale wiadomo, że nie każdy sięga po Słowo codziennie, więc Kościół proponuje nam ten fragment na niedzielę, aby więcej katolików usłyszało go i zastosowało w swoim życiu.

                Jezus jawi się w Ewangelii jako Syn Boży, który objawia miłość Ojca, głosi Dobrą Nowinę, czyni cuda, aby ukazać Bożą troskę o człowieka. Jest dla nas także wzorem w wielu sprawach. Dziś jawi się nam jako przykład modlitwy. On nie tylko uczy, jak się modlić, ale sam się modli, abyśmy widząc Go chcieli Go naśladować. Czy kiedykolwiek tak parzyłeś na Pana? Spróbuj sobie wyobrazić Go na modlitwie przed Ojcem… Czy widzisz, że On, mimo swej boskości, jako człowiek potrzebuje spotkań z Ojcem? A ty, czy uznajesz swoją potrzebę umocnienia od Ojca? Popatrz, ile dobrych rzeczy udaje ci się zrobić… A o ile więcej mógłbyś uczynić, gdybyś dbał o swoje spotkania z Panem, czyli o modlitwę… Uznaj teraz swoją potrzebę modlitwy i poproś Ducha Św., by ci pomógł ją dobrze zaplanować każdego dnia.

                Teraz przyjrzyjmy się sztormowi, w którym znaleźli się uczniowie. Może on wyobrażać nasze trudności i problemy. Jak często doświadczasz takich sztormów? Czy potrafisz widzieć w tym wszystkim Bożą obecność? W jaki sposób? Uczniowie bez Mistrza mieli poważny problem, dopiero kiedy On wsiadł do łodzi, wszystko się uspokoiło. Rozumiesz o co chodzi? Nie idź przez życie sam. Nie próbuj radzić sobie z codziennością bez Niego. To jest ponad twoje i moje siły. Na ile więc pozwalasz Bogu być obecnym w twoim życiu? Czy są takie momenty, że chcesz radzić sobie bez Niego? Za te chwile przeproś i pozwól Mu na nowo wejść do twojej łodzi…

                Piotr w tej scenie najbardziej mógł się przekonać o mocy swej wiary i boskości Jezusa. Najbardziej porywczy i odważny zrobił krok wiary w kierunku Jezusa. Ale jakie były jego motywacje? Jakie są nasze motywacje trwania przy Jezusie? Czy wierzymy dla Niego, czy może coś innego chcemy dzięki wierze osiągnąć? Niektórzy wierzący chlubią się swoją relacją z Panem, a pogardzają innymi. Inni chcą czynić znaki i cuda, aby pokazać jacy są wspaniali i mocni w wierze. A w wierze chodzi przede wszystkim o Niego, o Jezusa. Czy tak jest w twoim przypadku? Czy relacja z Nim i miłość do Niego motywują twoją wiarę? Jeśli tak, proś o wytrwanie, jeśli nie, przeproś za to i błagaj o oczyszczenie twoich motywacji…

                Piotr zawalił sytuację z chodzeniem po wodzie, bo przestraszył się wiatru, ale gdy tonął, nie ratował się sam, lecz błagał Pana o łaskę. Co najmniej dwóch rzeczy możemy się tu nauczyć. Pierwsza, to konieczność wpatrywania się w Jezusa zawsze, a szczególnie kiedy pojawia się „boczny wiatr”, czyli przeciwności. Druga, to zdanie się na Niego, a nie kombinowanie po swojemu, kiedy toniemy, czyli zmagamy się z problemami. Czy tak czynisz w swoim życiu? Na ile wpatrujesz się w Pana i ufasz Mu, a na ile się lękasz o swoje sprawy? Na ile On jest tym, który troszczy się o ciebie, a na ile to ty próbujesz radzić sobie sam?

                Kiedy Jezus wsiadł do łodzi wszyscy uczniowie upadli przed Nim i oddali Mu cześć. W każdym położeniu dziękujcie – uczy nas św. Paweł. Ta scena też nas do tego zachęca. Boga można i trzeba wielbić we wszystkim, w tym, co dobre i w tym, co trudne. Czy udaje ci się to czynić? Jak często dziękujesz Panu i jak często Go wielbisz? Czy ograniczasz swoje uwielbienie do Wieczoru Uwielbienia i modlitwy wspólnotowej, czy czynisz to częściej? A może starasz się, aby całe twoje życie było uwielbieniem? To jest właściwa postawa, czyń tak, a zobaczysz piękne owoce uwielbienia w swoim życiu.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje niedzielne zatrzymanie 2020.08.09. (Mt 14,22-33)

              Ci, którzy codziennie zatrzymują się wraz ze mną nad Słowem, szybko się zorientują, że prawie ten sam fragment mieliśmy do rozważenia w ubiegły poniedziałek. Ale wiadomo, że nie każdy sięga po Słowo codziennie, więc Kościół proponuje nam ten fragment na niedzielę, aby więcej katolików usłyszało go i zastosowało w swoim życiu.

              Jezus jawi się w Ewangelii jako Syn Boży, który objawia miłość Ojca, głosi Dobrą Nowinę, czyni cuda, aby ukazać Bożą troskę o człowieka. Jest dla nas także wzorem w wielu sprawach. Dziś jawi się nam jako przykład modlitwy. On nie tylko uczy, jak się modlić, ale sam się modli, abyśmy widząc Go chcieli Go naśladować. Czy kiedykolwiek tak parzyłeś na Pana? Spróbuj sobie wyobrazić Go na modlitwie przed Ojcem… Czy widzisz, że On, mimo swej boskości, jako człowiek potrzebuje spotkań z Ojcem? A ty, czy uznajesz swoją potrzebę umocnienia od Ojca? Popatrz, ile dobrych rzeczy udaje ci się zrobić… A o ile więcej mógłbyś uczynić, gdybyś dbał o swoje spotkania z Panem, czyli o modlitwę… Uznaj teraz swoją potrzebę modlitwy i poproś Ducha Św., by ci pomógł ją dobrze zaplanować każdego dnia.

              Teraz przyjrzyjmy się sztormowi, w którym znaleźli się uczniowie. Może on wyobrażać nasze trudności i problemy. Jak często doświadczasz takich sztormów? Czy potrafisz widzieć w tym wszystkim Bożą obecność? W jaki sposób? Uczniowie bez Mistrza mieli poważny problem, dopiero kiedy On wsiadł do łodzi, wszystko się uspokoiło. Rozumiesz o co chodzi? Nie idź przez życie sam. Nie próbuj radzić sobie z codziennością bez Niego. To jest ponad twoje i moje siły. Na ile więc pozwalasz Bogu być obecnym w twoim życiu? Czy są takie momenty, że chcesz radzić sobie bez Niego? Za te chwile przeproś i pozwól Mu na nowo wejść do twojej łodzi…

              Piotr w tej scenie najbardziej mógł się przekonać o mocy swej wiary i boskości Jezusa. Najbardziej porywczy i odważny zrobił krok wiary w kierunku Jezusa. Ale jakie były jego motywacje? Jakie są nasze motywacje trwania przy Jezusie? Czy wierzymy dla Niego, czy może coś innego chcemy dzięki wierze osiągnąć? Niektórzy wierzący chlubią się swoją relacją z Panem, a pogardzają innymi. Inni chcą czynić znaki i cuda, aby pokazać jacy są wspaniali i mocni w wierze. A w wierze chodzi przede wszystkim o Niego, o Jezusa. Czy tak jest w twoim przypadku? Czy relacja z Nim i miłość do Niego motywują twoją wiarę? Jeśli tak, proś o wytrwanie, jeśli nie, przeproś za to i błagaj o oczyszczenie twoich motywacji…

              Piotr zawalił sytuację z chodzeniem po wodzie, bo przestraszył się wiatru, ale gdy tonął, nie ratował się sam, lecz błagał Pana o łaskę. Co najmniej dwóch rzeczy możemy się tu nauczyć. Pierwsza, to konieczność wpatrywania się w Jezusa zawsze, a szczególnie kiedy pojawia się „boczny wiatr”, czyli przeciwności. Druga, to zdanie się na Niego, a nie kombinowanie po swojemu, kiedy toniemy, czyli zmagamy się z problemami. Czy tak czynisz w swoim życiu? Na ile wpatrujesz się w Pana i ufasz Mu, a na ile się lękasz o swoje sprawy? Na ile On jest tym, który troszczy się o ciebie, a na ile to ty próbujesz radzić sobie sam?

              Kiedy Jezus wsiadł do łodzi wszyscy uczniowie upadli przed Nim i oddali Mu cześć. W każdym położeniu dziękujcie – uczy nas św. Paweł. Ta scena też nas do tego zachęca. Boga można i trzeba wielbić we wszystkim, w tym, co dobre i w tym, co trudne. Czy udaje ci się to czynić? Jak często dziękujesz Panu i jak często Go wielbisz? Czy ograniczasz swoje uwielbienie do Wieczoru Uwielbienia i modlitwy wspólnotowej, czy czynisz to częściej? A może starasz się, aby całe twoje życie było uwielbieniem? To jest właściwa postawa, czyń tak, a zobaczysz piękne owoce uwielbienia w swoim życiu.

              Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.08

Mt 17,14-20

                Scena uzdrowienia epileptyka była dla uczniów sprawdzianem ich wiary, dla nas jest okazją do postawienia sobie pytań o moc naszej wiary. Jezus odpowiadając na pytanie uczniów, dlaczego nie mogli pomóc choremu chłopcu, wprost im powiedział, że z powodu ich małej wiary. Jak to więc jest z tą wiarą?

                My we wspólnocie co miesiąc modlimy się o uzdrowienie i uzdrowień fizycznych jest mało. Czy nasza wiara jest za mała? Być może… A z drugiej strony, każdy kto z nami się modli, nie żałuje, że przychodzi na tę modlitwę, bo doświadcza łaski Bożej. Przyznam się wam, że czasami przychodzi pokusa, by zrezygnować z Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, ale wydaje mi się, że Pan tego nie chce. Co robić??? Potrzeba trwania i ufności – to chyba jest odpowiedź. Jeśli Pan będzie chciał, będzie więcej uzdrowień fizycznych, a na razie może jest to sprawdzian naszej wierności?

                Jeśli chodzi o wiarę w moim życiu, nadaje ona sens i cel wszystkiemu. Nie zawsze tak było, ale dziś, dzięki Bogu tak jest. Wiara pomaga mi we właściwy sposób korzystać z rzeczy doczesnych, wnosi pokój nawet w najtrudniejszych sytuacjach, zabiera lęk. Ona jest tym, co motywuje mnie do dzielenia się doświadczeniem Boga z innymi, ona zachęca do ewangelizacji i poświęcania czasu innym. Dzięki wierze wiem, że idę do Nieba przez moją codzienność, ona mobilizuje mnie do nawrócenia i pomaga pokonywać słabości i grzechy. Śmiało mogę powiedzieć, że dziś moja wiara jest wypełniona miłością do Boga i pomaga mi coraz mocniej kochać ludzi. Dzięki niej ciągle walczę o jakość modlitwy i czas na spotkanie z Panem. Nie jest więc z nią chyba tak źle… Ale chcę, aby było jeszcze lepiej i o to będę się modlił nieustannie. A jak jest z twoją wiarą? Co zmienia ona w twoim życiu? W czym widzisz słabości swojej wiary? Czy masz w sobie pragnienie, by twoja wiara rosła i stawała się mocna i piękna? Co robisz, by tak było?

                Duchu Św. prowadź nas i umacniaj naszą wiarę, aby nic nie było dla niej niemożliwe. Amen.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.07

Mt 16,24-28

                Czego w życiu nam brak i dokąd zmierzamy? Takie pytanie nasuwa mi się, kiedy czytam dzisiejszą Ewangelię. Wielkim darem Bożym jest to, że takie teksty budzą w moim sercu nadzieję i pokój, bo wiem, dokąd zmierzam. Pierwsze pytanie, na jakie winniśmy sobie odpowiedzieć dziś brzmieć powinno: „Czy chcę iść za Jezusem?” Od tego On sam zaczyna dzisiejsze nauczanie, dopiero potem podaje warunki. Spróbuj więc teraz zatrzymać się i odpowiedzieć na to, czy chcesz iść za Nim? Na ile chcesz iść za Nim, na 100%, na 75% czy jeszcze inaczej?

                Tym, co najbardziej nam w tym przeszkadza, aby iść za Jezusem na 100%, a w konsekwencji dojść do Nieba jest nasz egoizm i przywiązanie do życia i świata. Dlatego Pan mówi o konieczności zaparcia się siebie, konieczności brania swego krzyża i traceniu swego życia. Kiedy słyszysz takie słowa, co pojawia się w twoim sercu? Lęk czy pokój? Lęk może świadczyć o zbytnim przywiązaniu do doczesności, pokój natomiast jest dowodem właściwego dystansu do niej i właściwego ukierunkowania. Czego boisz się zostawić tu na ziemi? Postawmy sobie może jeszcze inne pytanie: Czego, tak naprawdę potrzebujemy w tym życiu i jak właściwie korzystamy z tego, co mamy? Czy to przynosi pożytek naszej duszy i prowadzi do zbawienia? A może zaspokaja nasz egoizm i nieuporządkowane pragnienia?

                Nauczyciel ostrzega, że posiadając wszystko na tym świecie możemy zatracić swoją duszę. A w końcu przyjdzie taki czas, że On powróci i odda każdemu według jego postępowania. Jak dziś oceniłbyś siebie? Zasługujesz na nagrodę, czy na karę? Co zasługuje w twoim życiu na nagrodę, a co na karę? W czym powinieneś się nawrócić? Bóg ostrzega i daje łaskę potrzebną do nawrócenia. Nie ociągajmy się, lecz współpracujmy z nią. To, czego nam nie dostawa, On sam dopełni, bo Jemu zależy na naszym zbawieniu. Więc bądźmy wytrwali i walczmy, bo nagroda jest wspaniała i czeka właśnie na nas!

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.06

Mt 17,1-9

                Dziś Święto Przemienienia Pańskiego, a więc Ewangelia ukazuje nam właśnie to wydarzenie na górze, którego świadkami byli najbliżsi uczniowie Pana: Piotr, Jakub i Jan. Miało ono przygotować uczniów na moment męki i śmierci Mistrza. Jezus ukazał się im w Swej chwale, by widząc Go cierpiącego nie zwątpili, że On jest Mesjaszem. A jak jest z naszą wiarą w Jezusa? Każdy w wierze ma jakieś trudniejsze momenty lub wątpliwości. Jak sobie z nimi radzisz? Co powoduje twoje największe wahania? Jak wygląda twoja wiara w obliczu przeciwności?

                Św. Ignacy mówiąc o życiu duchowym stwierdził, że każdy ma w nim momenty pocieszeń i strapień duchowych. I to jest coś normalnego i musimy o tym pamiętać. Czas pocieszenia mam nas przygotować na czas strapienia, a kiedy przeżywamy czas strapienia mamy przypominać sobie o Bożej obecności, której doświadczaliśmy wcześniej. Dokładnie tak uczynił Jezus swoim uczniom. Umocnił ich na trudny czas, by wytrwali. Czy doświadczasz w swoim życiu czasu pocieszenie i strapienia? Jak sobie radzisz ze strapieniem? A potrafisz zobaczyć momenty Bożej dobroci?

                Jeszcze jedna rzecz, na którą chciałbym zwrócić naszą uwagę. Bóg zaprasza nas ludzi do odkrywania Jego tajemnic i uczestnictwa w Jego życiu. On nie jest Wielkim Nieznajomym, każdy kto szuka i chce, odkryje naprawdę dużo z Jego tajemnic, bo On nam je objawił, abyśmy poznawali Go, kochali coraz mocniej i trwali w głębokiej z Nim relacji. Myślę, że wielu z nas może to potwierdzić. Kiedy nie byliśmy zainteresowani Bogiem na poważnie, wydawał się On nam kimś bardzo odległym i nieznanym. Ale kiedy zaczęliśmy traktować Go na poważnie zaczął stawać nam się bliższy, łatwiej nam jest zrozumieć wiele prawd wiary, które wcześniej wydawały nam się nie do ogarnięcia. Czy nie jest tak? Spróbuj zastanowić się przez chwilę nad tym, jak wygląda ta sprawa w twoim życiu… Podziękuj Panu za to, co widzisz pozytywnego… Poproś o jeszcze większe pragnienie poznawania Pana oraz światło Ducha Św., które będzie dla ciebie pomocą w rozumieniu tego wszystkiego.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.05

Mt 15,21-28

                Z jednej strony zaskakujące może wydawać się to, o czym czytamy w dzisiejszej Ewangelii, a z drugiej niesamowicie pouczająca jest ta scena. To, że Jezus na początku zdaje się ignorować kobietę Kananejską jest spowodowane zapewne tym, że Mateusz pisze swoją Ewangelię wśród Żydów i dla nich. Stąd tak mocny akcent na pierwszeństwo zbawienia właśnie dla nich. Ale wiemy z innych fragmentów Ewangelii, że wielu Żydów nie przyjęło Dobrej Nowiny i tak zaczęły wypełniać się obietnice Boże ze Starego Testamentu o powszechności zbawienia.

                Kobieta z dzisiejszej perykopy, która przychodzi z prośbą do Jezusa jest poganką, w oczach Żydów kimś gorszym. A jednak możemy się od niej nauczyć bardzo wiele. Tak naprawdę, nikt nie zasługuje na łaskę Pana, a jednak On jest hojny i daje nam wszystko, czego potrzebujemy. Ważne jest, aby z wiarą o to prosić, tak jak zrobiła to ta kobieta. Czy doświadczasz Bożej dobroci w swoim życiu? Spróbuj przyjrzeć się ostatniemu czasowi i znaleźć kilka sytuacji, w których widać Jego dobroć wobec ciebie… Podziękuj Mu za nie i poproś, aby uwrażliwił twój wzrok i serce na takie przejawy Jego miłości.

                To, co zasługuje na podkreślenie w dniu dzisiejszym, to postawa Kananejki, która cechuje się nie tylko wiarą, ale również wytrwałością, którą Bóg bardzo pochwala, a nawet do niej zachęca, co możemy znaleźć w innych wypowiedziach Jezusa. Przecież mogła się na Jezusa obrazić słysząc o psach i szczeniętach, a jednak wytrwale prosiła. Czy ty jesteś wytrwały w swojej wierze i proszeniu o łaskę? Jak długo potrafisz o coś prosić? A może zniechęcasz się, kiedy nie widzisz szybkich efektów? Bóg zawsze daje swoją łaskę, choć nie zawsze taką, o jaką prosimy i niekoniecznie w tym czasie, w którym prosimy. I dzięki temu możemy wzrastać w zaufaniu do Niego. Ten kto zaufa, nie zostanie zawiedziony.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.04

Mt 15,1-2.10-14

                W dzisiejszej Ewangelii wyraźnie widzimy różnicę między nauczaniem Jezusa a nauczaniem tradycji żydowskiej. Problem podstawowy polega na tym, że dla wielu współczesnych Jezusowi, ale też dla wielu spośród nas, tradycja i litera prawa stają się bożkiem i zasłaniają prawdziwego Boga. Prawo ma nam pomagać, a nie przysłaniać relację z Panem. A z drugiej strony, nie możemy lekceważyć prawa, które daje nam Bóg i Kościół, bo dzięki niemu się nie pogubimy w naszym życiu. Jak ta kwestia wygląda u ciebie? Czy rozumiesz rolę prawa w swoim życiu? Jak do niego podchodzisz? Czy pomaga ci ono w trwaniu przy Jezusie?

                Jezus odpowiadając na zarzut faryzeuszów powiedział ważne słowa, które wyjaśniają rzeczywistość. Nie obmywanie rąk czyni człowieka czystym, lecz życie w wierności Bogu. W ten sposób Jezus pokazuje na co trzeba położyć akcent w życiu. Miłość jest najważniejsza, a ona polega na zachowywaniu Jego przykazań. Zobaczmy więc jak ważne jest właściwe zrozumienie wszystkiego, aby się w życiu nie pogubić. Wiara pociąga za sobą konkretną postawę. Nie można mówić, że się jest wierzącym, a postępować inaczej, niż uczy tego wiara. Czy tak do tego podchodzisz? Udaje ci się tak żyć? Jeśli masz z czymś problem, zaproś w te miejsca Ducha Św., by pomógł ci nie tylko zrozumieć, ale też postępować we właściwy sposób.

                „Każda roślina, której nie zasadził Ojciec mój niebieski, będzie wyrwana” – te mocne słowa Jezus mówi o konkretnych ludziach, którzy nie potrafili otworzyć się na Słowo Boże, lecz uparcie trwali przy swoim. Nikt z nas nie chciałby usłyszeć czegoś podobnego pod swoim adresem. Ale jak rozeznawać co pochodzi od Boga, a co od nas lub od złego? Potrzeba pozwolić prowadzić się Duchowi Św., a On mówi do nas w Kościele, na modlitwie, przez spowiednika, kierownika duchowego. Jak ty rozeznajesz w twoim życiu? Kogo prosisz o pomoc, czy kogo uważasz za autorytet w życiu duchowym? Jakie efekty takiego prowadzenia widzisz w swoim życiu? Poproś Ducha Św. o to, by cię wspierał w jeszcze uważniejszym słuchaniu głosu Boga.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.03

Mt 14,22-36

                Jezus po nakarmieniu tłumu odsyła uczniów, a sam udaje się na modlitwę. On, Bóg – człowiek, cały czas trwa w relacji z Ojcem, bo wie, że bez tego nie wypełni Jego woli. Popatrzmy dalej. Piotr wyszedł z łodzi, aby przyjść do Jezusa. Kiedy miał wzrok utkwiony w Jezusie, szedł. Kiedy odwrócił wzrok od Niego, zaczął tonąć i poprosił Pana o ratunek. To są konkretne elementy modlitwy i wskazówki dla nas. Nie sądzisz? Poświęćmy więc dzisiejsze zatrzymanie na refleksję nad modlitwą.

                Jezus, Bóg – człowiek, na pewno jest silniejszy niż my, a jednak nie idzie przez życie sam, nie wypełnia swej misji opierając się o swoje siły. Zawsze jest zjednoczony z Ojcem, a wyrazem tego jest właśnie modlitwa. My, zwykli ludzie, często mamy tak, że jak jest dobrze, to zapominamy o Bogu lub nie mamy czasu dla Niego. Dopiero „jak trwoga, to do Boga”. Czy nie jest tak również w twoim przypadku? Jak wygląda twojej codzienne spotykanie z Panem? Jest regularne, czy raczej, jak jest problem, to wtedy do Niego się zwracasz? Podziękuj Panu za to, co jest dobre w twojej modlitwie, przeproś za niedociągnięcia i poproś o łaskę wierności w niej.

                Sytuacja, która spotkała Piotra w dzisiejszej Ewangelii też może nam posłużyć do uzmysłowienia czym jest i jak powinna wyglądać nasza modlitwa. Kiedy wyszedł z łodzi, by po wodzie przyjść do Jezusa, wzrok miał utkwiony w Pana. I wtedy dokonał rzeczy dla człowieka niemożliwej. Kiedy nasz wzrok mamy utkwiony w Pana możemy dokonać o wiele więcej niż nam się wydaje. Łatwiej jest iść przez życie, kiedy wpatrujemy się w Jezusa. Taki sposób życia jest nieustanną modlitwą, do której zachęca nas Biblia. Udaje ci się tak żyć? Spróbuj przypomnieć sobie takie momenty utkwienia wzroku w Panu… Podziękuj za nie i poproś, by tak było zawsze.

                Kiedy Piotr odwrócił wzrok od Pana w obliczy przeciwności, jaką był wiatr, zaczął tonąć. Mimo zwątpienia wiedział jednak, co robić. Nie kombinował po swojemu, jak się uratować, lecz zawołał: „Panie ratuj!” Nie próbujmy radzić sobie sami w obliczu problemów, lecz pozwólmy Jezusowi nas ratować i działać. On bardzo tego chce. Czy tak właśnie czynisz? A może nie chcesz Panu „gitary zawracać” i próbujesz sam? I co z tego wychodzi? Pamiętaj, że jesteś dzieckiem Boga, a On twoim Ojcem. Pozwól Mu troszczyć się o ciebie!

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje niedzielne zatrzymanie 2020.08.02

Mt 14,13-21

                Jezus dowiedziawszy się o tragicznej śmierci Jana Chrzciciela chciał pobyć w samotności. Jednak okazało się to niemożliwe, bo ludzie tak bardzo chcieli z Nim być, że poszli za Nim, a nawet Go uprzedzili. Co On zrobił? Okazał im swoje zatroskanie, uleczył ich chorych i nakarmił ich. Po raz kolejny okazał im miłość, która pochodzi od Boga Ojca. Cała dzisiejsza Liturgia Słowa o tej miłości traktuje. Św. Paweł w II czytaniu wprost pisze, że nikt i nic nie może nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie. Kiedy słyszysz o tej miłości, co pojawia się w twoim sercu? Radość i pragnienie tej miłości, a może rozgoryczenie, że jej nie doświadczasz? Jak to jest?

                Przypomina mi się wypowiedź pewnej młodej kobiety z sądy ulicznej przeprowadzonej kilka lat temu na ulicach Warszawy, która na jedno z pytań odpowiedziała, że kiedyś szukała Boga, ale On chyba o niej zapomniał. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić takiej sytuacji. Bóg, którego znam o nikim nie zapomina. Nie znam jej historii i w żaden sposób jej nie oceniam. Ale kto szuka, znajduje… Tak jak tłumy, które poszły za Jezusem w dzisiejszej perykopie. Mi też czasami w życiu się wydawało, że Bóg jest daleko, ale kiedy patrzę na te sytuacje z dalszej perspektywy, widzę, że nawet wtedy On był i nadal jest. A jak ty doświadczasz Bożej obecności i miłości w twoim życiu? Masz takie doświadczenie?

                Pomódl się teraz o doświadczenie Bożej miłości: „Boże Ojcze, Ty znasz moje serce i pragnienia, jakie w nim się kryją. Ty znasz historię mojego życia i wszystkie moje zranienia. Widzisz dokładnie, jak jestem spragniony prawdziwej miłości. Pozwól mi jej teraz doświadczyć. Otwórz moje serce i oczy, abym potrafił widzieć Ci działającego w moim życiu. Daj mi łaskę cierpliwości, abym nie zwątpił szukając Ciebie i czekając na Twoją pomoc. Pozwól widzieć Cię w moim życiu. Amen.”

                Zastanawiasz się teraz nad tym, co możesz zrobić, aby widzieć Boga i spotykać się z Nim w codzienności? Podpowiedź znajdziesz w dzisiejszym Słowie. Bóg jest tym, który chce nas karmić swoim Słowem i Ciałem. Jeśli chcesz doświadczać Go bardziej musisz częściej sięgać po to, co On daje. Czy masz Pismo Święte? Jak często po Nie sięgasz? Czy możesz powiedzieć, że jest to regularna i częsta praktyka? Czy czytając je stawiasz sobie pytanie, o to, co Pan chce ci dziś przez nie powiedzieć? Czy słyszysz Go, kiedy mówi? Próbuj dalej i nie zniechęcaj się trudnościami…

                A Eucharystia? Jak do niej podchodzisz? Jezus został z nami w Chlebie, abyśmy mogli Nim się karmić, kiedy tylko chcemy. Chleb kupiony w sklepie należy do codziennego naszego menu. A Chleb Eucharystyczny dla wielu jest praktyką dwa razy do roku albo niewiele częściej. Jak wygląda to w twoim życiu? Kiedy przyjmujesz Komunię Św. Jezus staje się tobą, a ty upodabniasz się do Niego. I to właśnie w Nim Bóg Ojciec kocha cię nade wszystko. Często my sami odłączamy się od Bożej miłości przez zaniedbanie czy zwykle lenistwo. Pomyśl, jak to zmienić…

Czasu wcale nie mamy za mało, po prostu źle czas organizujemy. Czy jest tak w twoim przypadku? W moim się zdarza… Życzę i tobie, i sobie, wzrostu w relacji z Panem, a co za tym idzie, jeszcze wspanialszego doświadczania Jego miłości.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.08.01

Mt 14,1-12

                Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam scenę śmierci Jana Chrzciciela. Można by powiedzieć bezsensowna śmierć. Zginął, bo tak się zachciało Herodiadzie, ale kiedy przypatrzymy się temu dokładniej zauważymy, że to jest świadectwo dane prawdzie. A to nie może być bez sensu. Co takiego zrobił Jan, że musiał umrzeć? Upominał grzeszącego Heroda i jego konkubinę, że powinni zmienić swoje postępowanie i nie być gorszycielami. Wtedy prawda miała znaczenie, a dziś? Dziś prawda też ma znaczenie, choć ludzie bardzo ją zdewaluowali. Wielu „mądrych” powtarza, że każdy ma swoją prawdę i nic nam do tego. Kiedy słyszę takie słowa, przypomina mi się zdanie podobno wypowiedziane przez ks. Tisznera: „Są trzy rodzaje prawdy: prawda, tyż prawda i g…. prawda”. To pokazuje, jak bezsensowne jest uzależnienie prawdy od osobistego spojrzenia. Prawda jest prawdą i koniec. Poznanie prawdy daje wolność, życie w prawdzie prowadzi do szczęścia, a nazywanie rzeczy po imieniu daje spełnienie i wskazuje właściwy kierunek w życiu. Jezus powiedział o sobie: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” Taki porządek gwarantuje wygranie życia. Jak ty podchodzisz do prawdy? Czy ją znasz? Czy dostosowujesz życie do prawdy, czy prawdę do życia?

                Nie wiesz jaka jest prawda? A na ile poznałeś Jezusa i Jego Ewangelię? On jest Światłością świata i Prawdą, a Ona źródłem prawdy i lampą, która oświeca nasze drogi. Ile razy pochylam się nad Bożym Słowem, tyle razy znajduję wskazówki i pomoce do nawrócenia. A ty? Czym dla ciebie jest Ewangelia? Czy prowadzi cię przez życie i zawraca z niewłaściwego kierunku? A może masz inne autorytety? Jakie?

                Jan Chrzciciel zginął, bo grzech nazywał po imieniu i chciał nawrócenia grzeszników. Nam często próbuje się wmówić, że to osobista czyjaś sprawa i nie mamy prawa się wtrącać. A Słowo mówi nam coś innego. Ponosimy winę, jeśli ktoś grzeszy, a my go nie upomnimy. A z drugiej strony, upomnienie skierowane do kogoś z miłością może być przyczyną jego nawrócenia, a dla nas zasługą. Jak wygląda to w twoim życiu? Czy nie boisz się nazywać rzeczy po imieniu? Czy modlisz się za grzeszników? Czy sam nie jesteś przyczyna zgorszenia dla innych? Czy twoje napomnienie pomogło komuś znaleźć prawdę?

                Stać po stronie prawdy nie jest rzeczą łatwą, ale konieczną dla nas i dla innych. Jezus – Prawda zwyciężył świat. Bądźmy więc odważni, żyjmy w prawdzie i brońmy jej zawsze. Nie jesteśmy w tym sami, On zawsze jest przy nas.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.31

Mt 13,54-58

                Dzisiejsze Ewangelia ukazuje nam Jezusa w Nazarecie, Jego rodzinnym mieście. Smutna to sytuacja, gdyż ci, którzy pochodzeniem byli Mu najbliżsi, okazali się najbardziej zamknięci na Dobrą Nowinę. Historia zna wiele takich sytuacji, że ludzie są bardziej skłonni wierzyć kłamcom, niż prawdziwym prorokom. Dziś niestety też tak jest. Bo czym innym wytłumaczyć fakt, że katolicy żyją inaczej, niż uczy tego Ewangelia? Jak wygląda ta sprawa w twoim życiu? Na ile słuchasz Jezusa, a na ile pseudoautorytetów?

                Jest to smutne, ale prawdziwe. Wielokrotnie spotykam się z takimi sytuacjami, że w zwykłych duszpasterskich sprawach ludzie wyraźnie deklarują się jako „wierzący inaczej”, czy „wierzący po swojemu” i dziwią się, że nie mogą zostać chrzestnymi czy świadkami bierzmowania. Nierzadko bywa, tak, że jeszcze próbują kłócić się z księdzem, jakim prawem ocenia ich wiarę. A ksiądz nie ocenia ich wiary, tylko stwierdza fakty, że żyjąc w konkubinacie, żyją w grzechu, że nie wyznając szczerze swoich grzechów na spowiedzi, popełniają świętokradztwo, itd.… Nie mogę się nadziwić, jak można żyć w zakłamaniu i w ciemności. Czy nie znają prawdy? Czy nie słyszeli Ewangelii? Myślę, że ją znają. Jednak wolą słuchać znajomych, „nowoczesne autorytety” i żyć, tak jak im podpowiada egoizm… A ty, co wybierasz, Ewangelię Jezusa, czy swój egoizm? Egoizm jest mocną siłą, ale nie da szczęścia. Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej będzie krzyczał i chciał, by go zaspokojono.

                Od pewnego czasu w naszej diecezji działa jakaś wspólnota czy sekta, mieniąca się chrześcijańską. Nie znam dokładnie genezy jej pojawienia się, ale kiedy łączę pewne fakty, myślę, że komuś pomylił się Pan Jezus, z jego własną wizją Pana Jezusa. Ważniejsze od żywej relacji z Panem stają się znaki i cuda, a jak ich nie ma, to szuka się ich na siłę. I może się okazać, że tacy, czy inni ludzie zamienili prawdziwego Boga na wizerunek cielca jedzącego siano. Czego ty szukasz w swojej relacji z Panem, Jego samego, czy twoich wyobrażeń? Może się okazać, że jeśli szukasz swoich wyobrażeń, nie doświadczysz działającego Boga, tak jak nie doświadczyli tego mieszkańcy Nazaretu. Poproś dziś Ducha Św., by swoim ogniem wypalił wszelkie fałszywe wyobrażenia Boga w twoim sercu i umyśle. I proś z pokorą o to, by Pan ukazał ci swoje prawdziwe oblicze.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.30

Mt 13,47-53

                Czy nie w niedzielę czytaliśmy tę przypowieść podczas liturgii? Pewnie trzeba, abyśmy bardziej wnikliwie ją rozważyli. Zacznijmy może od pytania Jezusa, które stawia swoim uczniom po opowiedzeniu tej przypowieści: „Zrozumieliście to wszystko?” Czy rzeczywiście rozumiemy rzeczywistość końca wszystkiego? A może jest tak, że kiedy słyszysz po raz kolejny te same przypowieści i słowa o końcu świata, myślisz sobie, że już tyle lat czekamy, więc pewnie jeszcze poczekamy sobie i nie ma co przeżywać? Co oznacza, według ciebie być człowiekiem sprawiedliwym, który nie zostanie odrzucony? Ewangelia mówi wyraźnie kto będzie miał udział w Królestwie Bożym i kto jest zbawiony. Pamiętasz te fragmenty i słowa Jezusa? Spróbuj je sobie przypomnieć…

Wiara w Jezusa, miłość do Boga i bliźniego, potwierdzone czynami, a nie deklarowane, pełnienie Jego przykazań, zaparcie się siebie, naśladowanie Go, branie swego krzyża, zapieranie się swego egoizmu i pełnienie woli Bożej – to tak w telegraficznym skrócie. Co udaje ci się wypełniać, a z czym masz jeszcze problem? Prosisz Ducha Św. o pomoc? Zaproś Go ponownie do swego życia, by cię prowadził.

                Na koniec Jezus pochwala uczonych w Piśmie, którzy stali się Jego uczniami. Myślę, że pochwala również tych spośród nas, którzy są otwarci na jego Słowo i pouczenia, i którzy przyjmują je, aby jeszcze wierniej Go naśladować i upodabniać się do Niego. Niech ta pochwała będzie dla ciebie i dla mnie jeszcze większą mobilizacją do wierności i wzrostu. Amen.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.29. – św. Marty

J 11,19-27

                Św. Martę znamy z Ewangelii jako jedną z trójki rodzeństwa mieszkającego w Betanii zaprzyjaźnionego z Jezusem. Spotykamy ją w kilku miejscach Ewangelii, przeważnie jako tę, która usługuje Panu Jezusowi, kiedy jest u niej w domu. W zakonach benedyktyńskich dzień dzisiejszy jest wspomnieniem Marty, Marii i Łazarza – przyjaciół Jezusa. Może więc od tego zacznijmy. Jezus miał przyjaciół. Co więcej, odwiedzał ich. Był u nich na chwilę przed swoją męką. Byli więc dla Niego kimś naprawdę ważnym. Każdy człowiek potrzebuje relacji opartych na dobrym fundamencie, o które sam może się oprzeć. Jak wygląda to w twoim życiu? Czy masz takich przyjaciół, do których możesz pójść i po prostu u nich pobyć? A czy możesz z nimi podzielić się jakimiś swoimi osobistymi sprawami? Podziękuj dziś Panu za takie osoby. A jeśli ich nie masz, módl się wytrwale o dobrych przyjaciół.

                Kościół daje nam do wyboru na dzisiejszą liturgię dwa fragmenty Ewangelii. Jeden o tym, jak Marta usługiwała Panu, a jej siostra Maria siedząc u Jego stóp pilnie Go słuchała. Drugi, to ten z Ewangelii św. Jana, gdzie Marta bardzo konkretnie wyznaje swoją wiarę. Jest to moment po śmierci jej brata, Łazarza. Pierwsze, co mi rzuca się w oczy, to fakt, że Marta nie robi Jezusowi wyrzutu. Dzieli się swoim smutkiem wyznając swoją wiarę. Jak ważna lekcja płynie stąd dla nas. Nie bunt i wyrzuty, lecz wiara i zaufanie, niezależnie od okoliczności powinny charakteryzować naszą postawę wobec Pana. Czy tak jest? Jak radzisz sobie w trudnych sytuacjach? Ile jest zwątpienia, a ile zaufania?

                No i teraz pytanie o najważniejsze. Pytanie o wiarę, a może bardziej o to, kiedy przestaniemy wierzyć. Marta nie zwątpiła i wierzyła. Wyznała swoją wiarę, nie buntowała się, wiedząc, że Jezus mógł sprawić, by jej brat nie umarł. Przyjęła to jako wolę Bożą i była posłuszna. A my? Czy my wytrwamy w wierze mimo wszystko? Czy miałeś w swoim życiu sytuacje zwątpienia, kiedy chciałeś porzucić wszystko i odejść od Pana? A jak dziś byś zareagował w trudnej czy tragicznej sytuacji? Wytrwanie jest łaską pochodzącą od Pana, ale rodzi się w miarę przebywania z Nim w codzienności. Św. Marto, Mario i Łazarzu, módlcie się za nami.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.28

Mt 13,36-43


Wczoraj „Przypowieść o sieci”, dziś wyjaśnienie „Przypowieści o chwaście”. Chyba dla nas wszystkich oczywiste jest, że ma nam to przypomnieć o tym, że nadejdzie koniec i czas odpłaty. Kiedy myślisz o końcu wszystkiego, co masz w swoim sercu? Potrafisz myśleć o tym ze spokojem, czy raczej masz w sobie niepokój? Tym, co może pomóc nam we właściwy sposób podchodzić do rzeczywistości eschatologicznej jest ufność. Jeśli ufasz, nie musisz niczego się bać.
Dziś od samego rana mam wiele różnych refleksji na temat zła nas otaczającego i tego, co ludzie robią sobie nawzajem. I wiem, że nie przypadkiem, taką Ewangelię Pan daje nam do rozważenia, aby uświadomić i tobie, i mi, że zło ma swój kres, a to życie jest chwilą, w porównaniu z tym, co obiecał nam Pan. Warto więc zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby dobrze je przeżyć, bo otrzymać nagrodę sprawiedliwych. Jednak kiedy widzimy zło, pojawić się może pokusa zwątpienia, czy to wszystko ma sens? Masz tak czasami? Jak często? Jak sobie radzisz z taką pokusą?
To, co zapowiada Jezus w dzisiejszej Ewangelii, jest sprawiedliwe, ale z drugiej strony, na ile Go znam, On chciałby, aby wszystkie jego dzieci trafiły do Nieba. I co ty na to? Czy chciałbyś, aby Bóg ogarnął swoim miłosierdziem także tych złych? Ja osobiście chciałbym. Nie mogę odmówić Bożego miłosierdzia nikomu, bo sam nie zasługuję na nie, a jednak bardzo na nie liczę i często doświadczam. Ciągle powinniśmy prosić o ten dar dla siebie i całego świata. Ma ono moc przemienić zarówno doczesność, jak i wieczność. PANIE, MIEJ MIŁOSIERDZIE DLA NAS I CAŁEGO ŚWIATA. AMEN.

Pozdrawiam i błogosławię 🙂 ks. Jacek

Zatrzymanie nad Słowem

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.27

Mt 13,31-35

                Dzisiaj Jezus opowiada nam dwie przypowieści, których przesłanie jest właściwie takie samo. Królestwo Boże porównane jest do ziarnka gorczycy i do zakwasu chlebowego. Wydaje się ono czymś niewielkim, ale ma wielki potencjał. Ziarnko gorczycy, to z Ziemi Św., jest rzeczywiście niewielkie, bardziej podobne do pyłu niż ziarna, a może stać się dużym krzewem. Podobnie rzecz ma się z zakwasem. Nie potrzeba go wiele, aby przygotować ciasto na chleb. Dzięki tym przypowieściom możemy przyjrzeć się rozwojowi życia duchowego w nas i Królestwa Bożego na świecie.

                Nie wiem, jak wygląda twoje życie duchowe, ale nawet jeśli nie jest ono mocno rozwinięte, może takim się stać. Bóg daje łaskę i wzrost, jednak my musimy podjąć konkretny trud troski o rolę naszego serca. Nie wystarczy zaprosić Pana do swego życia, trzeba jeszcze z Nim współpracować. Myślę, że obraz rolnika uprawiającego pole jest dla nas wystarczająco wymowny. Gdyby taki człowiek usiadł i nie robił nic na swoim polu, to jedyne co by tam urosło, to chwasty, a nie zborze, czy jakiekolwiek owoce czy warzywa. Tak samo jest z życiem duchowym w nas. Każdego dnia musimy dbać o nie, jak o pole, na którym chcielibyśmy zebrać obfite plony. Co robisz na co dzień, aby wzrastało twoje życie duchowe? Czy widzisz jego rozwój? Co najbardziej ci pomaga wzrastać? Modlitwa, Pismo Św., regularne życie sakramentalne, pogłębianie swojej wiedzy religijnej, częsty, a nawet codzienny rachunek sumienia – podstawy dla przypomnienia.

Codziennie modlimy się, by przyszło Królestwo Boże, a czy pamiętamy, że nie mamy bierni oczekiwać jego przyjścia, tylko czynnie pracować dla jego rozwoju? Nie mogę się nadziwić, jak daleko my katolicy jesteśmy od tego, czego uczy nas Ewangelia. Często popieramy ideologie sprzeczne z chrześcijaństwem, nie przeszkadza nam to, że w naszym kraju ciągle legalna jest aborcja, naszymi przedstawicielami są ci, którzy jawnie opowiadają się za legalizacją grzechów, niszczeniem niewinności dzieci i młodzieży. Powszechne stało się przyzwolenie na rozwiązłość wśród młodych przed ślubem. Nie mamy czasu dla dzieci i nawet nie wiemy w co grają lub co oglądają. Zapewne niektórzy po przeczytaniu tych kilku zdań stwierdzą, że ksiądz zajmuje się polityką, ale to nie jest polityka, tylko nasze życie, często sprzeczne z naszą wiarą. W 18 rozdziale Ewangelii Św. Łukasza znajdujemy pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie?” No właśnie, jak to będzie, zależy w dużej mierze od nas.

                Do pracy i modlitwy. Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Zatrzymanie nad Słowem

Moje niedzielne zatrzymanie 2020.07.26

Mt 13,44-52

                Jezus posługuje się przypowieściami, by przybliżyć nam rzeczywistość życia Bożego i duchowego. Wiele ważnych spraw ukazuje przez obrazy w przypowieściach. Przypowieść o skarbie ukazuje nam jak cenne jest Królestwo niebieskie i wszystko z nim związane. Rolnik sprzedał wszystko, co miał, aby nabyć najcenniejszą rzecz, jaką w życiu znalazł. A ty ile jesteś w stanie dać za Królestwo Boże? Jak istotne dla ciebie jest życie duchowe, relacja z Panem i osiągnięcie Nieba? Czy są najważniejsze? Co o tym świadczy, że tak jest?

                Kiedy przyjrzymy się tym dwom pierwszym przypowieściom z dzisiejszego fragmentu Ewangelii, na pierwszy rzut oka wydają się do siebie podobne. Ale gdy wczytamy się uważnie zauważymy, że w Przypowieści o perle, Królestwo Boże podobne jest do poszukiwacza pereł, nie do perły. Pokazuje to prawdę o tym, jak cenni jesteśmy dla Boga. Jest gotów oddać za nas wszystko. I tak uczynił, oddając swego Syna za nasze zbawienie. Miłość Boga wobec nas jest tak wielka, a nasza wobec Niego jaka jest? Dla Niego ty jesteś najważniejszy, a czy On dla ciebie najważniejszym jest? Czy starasz się odpowiadać na Jego miłość twoją miłością? Jak w codzienności przejawia się twoja troska o relację z Nim? Co jeszcze mógłbyś zrobić?

                Ostatnia z dzisiejszych przypowieści przypomina nam, że nadejdzie taki czas, kiedy wszystko, co doczesne się zakończy. Nadejdzie dzień sądu i odpłaty. Sprawiedliwi otrzymają nagrodę, a źli zostaną na wieki odrzuceni. Smutny to obraz, ale człowiek sam dokonuje w życiu wyborów, które prowadzą do Nieba lub do piekła. Gdzie chcesz trafić? Bóg wspiera nas łaską swoją, abyśmy wytrwali na właściwej drodze. Podnosi z upadków, leczy rany i umacnia byśmy się nie poddali. Ważne jest, abyśmy walczyli mimo podknięć. Istotny jest trud, który wkładamy w nasze nawracanie się i wierność w powrotach. Idealnie by było, gdybyśmy przez grzechy nie odchodzili od Pana, ale jest to raczej trudno osiągalne. Ciągle potrzebujemy Bożego wsparcia i Jego miłosierdzia, a na te zawsze liczyć możemy. Bądźmy więc wytrwali, bo nagroda jest wspaniała. I warto o nią walczyć.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Zatrzymanie nad Słowem

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.25. – św. Jakuba Apostoła

                Dzisiejszy fragment Ewangelii ukazuje nam, obok patrona dnia dzisiejszego, jego matkę, brata, innych apostołów, no i oczywiście Jezusa. Scena co najmniej dziwna, ale wiele nas może nauczyć. Na pewno tego, by pragnąć Nieba. Matka Jakuba i Jana chciała im załatwić najlepsze miejsca w Królestwie Bożym. Najprawdopodobniej jej pobudki nie były szlachetne, zapewne chciała, aby jej synowie coś znaczyli. Jak wielkie jest pragnienie Nieba w twoim życiu? Czy w ogóle o nim myślisz i go pragniesz? Co robisz, by tam trafić? Trzeba mieć dobre pragnienia i prosić o to Pana, to jest podstawa!

                Kolejna sprawa, na którą chciałbym zwrócić naszą uwagę, to zmiana jaka dokonuje się w życiu Jakuba. W dzisiejszej scenie jawi się on nam jako maminsynek i pyszałek. W innych fragmentach Ewangelii poznajemy go jako mściwego nerwusa, śpiocha i tchórza, który zawodzi, jak większość apostołów, w najważniejszym momencie. Należał jednak do grona najbliższych uczniów Pana i jako pierwszy z apostołów oddał życie za Chrystusa. Według legendy, od razu po zesłaniu Ducha Św. miał głosić Ewangelię w Hiszpanii. Jak więc widzimy, nie po raz pierwszy, Bóg nie wybiera najlepszych i idealnych. On posługiwał i posługuje się „glinianymi naczyniami”, także tobą i mną. Na ile dotarła już ta prawda do ciebie? Czy akceptujesz siebie takim, jakim jesteś i pozwalasz Panu zmieniać ciebie według jego pomysłu? Czy Pan może liczyć na ciebie, jako ucznia i świadka w dzisiejszym świecie.

                Wychodząc od ludzkiego pragnienia stołków, Jezus uczy swoich uczniów, a więc i nas, co znaczy być wielkim i co jest prawdziwym panowaniem. Tylko dzięki uniżeniu, pokorze i służbie można osiągnąć prawdziwą wielkość. Najlepszym tego przykładem jest sam Jezus. Jak dalekie jest to myślenie i postepowanie od światowego przepychu, wyniosłości i pragnienia sukcesu, nawet za cenę czyjegoś życia. A jak bliskie tobie są wskazówki Jezusa? Podobają ci się, pociągają, czy może odpychają i wydają ci się przesadzone i niedzisiejsze? Jeśli pociągają, to czy próbujesz tak żyć? A jeśli odpychają, to dlaczego? Czy zamierzasz coś z tym zrobić?

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.24

Mt 13,18-23

Dziś Kościół daje nam do rozważenia przypowieść, a właściwie Jezusowe wytłumaczenie Przypowieści o siewcy. Dowiadujemy się z niego, że Bóg nieustannie do nas przemawia, ale czy Słowo wyda plon zależy od tego, jak my je przyjmiemy. Wyjaśniając cztery różne rodzaje gleby Jezus pragnie dać nam okazję do zastanowienia się nad tym, którym podłożem my jesteśmy, a co za tym idzie, jak przyjmujemy Słowo Boże i jaki plon ono w nas wydaje.

Pierwszy rodzaj słuchaczy, to ci, którzy nie rozumieją Słowa Bożego i diabeł szybko porywa je z ich serc, tak, że nie wydaje żadnego owocu. Drugi, to ci, którzy słuchają i przyjmują Słowo z wielką radością, ale przez niestałość, nie są w stanie go zatrzymać w sobie w obliczu trudności, a w konsekwencji nie wydają owoców. Kolejna grupa, to tacy, którzy słuchają Słowa, ale zajęci sprawami codzienności,Zagięty narożnik: 2 zagłuszają je, tak, że nie owocuje. Ostatni słuchacze Słowa, to ci, którzy owocują obficie, bo słuchają go, przyjmują, starają się rozumieć i żyć według niego. Bez wątpienia chcielibyśmy należeć do tej ostatniej grupy słuchaczy, ale czy należymy? A może jest tak, że jest w nas po trochu z każdego rodzaju gleby, o których mówi Jezus? Aby to odkryć, trzeba się nad tym zatrzymać. Postawmy więc sobie konkretne pytania. Czy rozumiesz Słowo Boże, kiedy je czytasz? Jak jest z twoją stałością w zachowywaniu Słowa i życiu według jego wskazówek? Jak bardzo troski codzienności zagłuszają Słowo w tobie? Myślę, że wielu z nas ma tak, że po trochu widzimy w sobie coś z każdego rodzaju gleby z przypowieści. Zasadnicze pytanie dotyczy tego, czy chcemy to zmienić, czy jest nam to obojętne. Jezus jest w stanie sprawić, byśmy nawet z najmniej urodzajnej gleby stali się żyzną. Czy Mu na to pozwolisz?

Spróbujmy jeszcze przyjrzeć się temu tematowi z innej strony. Skoro sięgasz po Słowo Boże od jakiegoś czasu, być może zauważasz jakieś zmiany w przyjmowaniu go, rozumieniu i życiu według niego. Pomyśl o tym przez chwilę… Jeśli tak jest, to ciesz się i dziękuj Panu za tę łaskę. Jeśli trudno jest ci zobaczyć taki postęp, proś Ducha Św. o wytrwałość i pomoc. Podejmij również konkretne postanowienia, które sprawią, że Słowo Boże będzie częściej przez ciebie czytane i rozważane. To zaowocuje lepszą więzią ze Słowem i coraz łatwiejszym przyjmowaniem go i życiem nim na co dzień. Czego serdecznie i tobie, i sobie życzę.

Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.23

J 15,1-8

                Jezus poucza nas w pięknym obrazie krzewu winnego o konieczności trwania w Nim. W przeciwnym razie nie wydamy owoców dobrych, które przysporzą Bogu większej chwały. Warto byśmy zatrzymali się na chwilę na tym obrazie i zastanowili się nad naszym trwaniem przy Panu. Dobra latorośl wydaje dobre owoce. Zastanów się jakie owoce ty dziś wydajesz? I nie pytaj o to, co było kiedyś, ale o to, co jest dziś… Jakie owoce wydajesz? Takimi owocami mogą być dobre relacje w rodzinie, czy zakładzie pracy. Może nimi być twoja uczciwość i sumienne wykonywanie obowiązków. Może nimi być twoje podejście do osób potrzebujących. Co jeszcze jest takim obfitym owocem w twoim życiu?

                Abyśmy mogli przynosić owoc obfity, musimy trwać w Panu. On jest Tym, z którego czerpiemy siłę i moc. Zapewne masz w pamięci takie chwile, kiedy nie udawały ci się jakieś rzeczy i owoc twój był mizerny. Im dalej jesteśmy od Niego, tym trudniej jest owocować i odwrotnie, im bardziej w Nim jesteśmy zakorzenieni, tym obfitsze owoce przynosimy. Jak dziś wygląda twoje w Nim trwanie? Jesteś mocno z Nim złączony, czy może rozluźniła się ta więź? Jak to zweryfikować? Po owocach! Ale zadaj sobie pytanie o jakość twojej modlitwy, o wierność w rozważaniu Słowa Bożego, o częstotliwość przystępowania do sakramentów, bo to są konkretne przejawy trwania w Nim…

                Pięknym przykładem głębokiego wszczepienia w Chrystusa jest św. Brygida, patronka dnia dzisiejszego i patronka Europy. Jej bogaty życiorys ukazuje, że można od wczesnych lat dziecięcych mieć wspaniałą relację z Panem. Chciała poświęcić się Panu, ale jako czternastoletnią dziewczynę wydano ją za mąż. Bardzo zawiedziona, tym, że nie mogła oddać życia Panu, nie rozpaczała, lecz głęboką wiarą budowała szczęśliwe małżeństwo. Dzięki temu była wspaniałą żoną i matką, osobą otwartą na potrzebujących, życzliwą wobec każdego człowieka. Jednocześnie mocno zatroskana o sprawy Kościoła i społeczeństwa miała ogromny wpływ na władze świeckie i kościelne, nie cofając się nawet przed mocnym ich upominaniem. Po śmierci męża założyła zgromadzenie zakonne. Przez długi okres swego życia spisywała objawienia, które otrzymywał od Pana Jezusa. Mimo, że żyła 7 wieków temu, możemy wiele od niej nauczyć się dziś. Mocno zjednoczona z Chrystusem wydała wspaniały owoc. Jan Paweł II ogłosił ją patronką Europy. Poprośmy więc o jej wstawiennictwo, abyśmy wszyscy potrafili powrócić do Chrystusa i swoich chrześcijańskich korzeni.

                Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Zatrzymanie na Słowem

Moje codzienne zatrzymanie 2020.07.22

J 20,1.11-18

            Dziś św. Marii Magdaleny, dlatego otrzymujemy do rozważenia fragment Słowa, w którym pojawia się ona i to w związku z najważniejszym wydarzeniem w historii ludzkości.

            Maria Magdalena jest kobietą, o której Ewangelia wspomina kilka razy. Jest ona tą, z której Jezus wypędził siedem złych duchów, należy do grona uczniów Chrystusa, jest jedną z kobiet troszczących się o towarzyszy Pana i Jego samego, jest obecna pod krzyżem i w czasie pochowania Mistrza, w dzień po szabacie udaje się z innymi kobietami do grobu, by namaścić ciało Pana i jej, jako pierwszej ukazuje się Jezus (u Mateusza należy ona do grupy niewiast, którym Jezus objawia się).

Jak radykalnie może zmienić się życie człowieka dzięki spotkaniu Jezusa widać to właśnie na przykładzie Marii Magdaleny. Mimo, że nie jest jawnogrzesznicą, z którą utożsamia ją wielu, miała w sobie siedem złych duchów, które wypędził Pan. Świadczy to o tym, że była człowiekiem bardzo grzesznym, ale zmieniło się to dzięki Jezusowi. Tak mocno Go ukochała, że chciała być przy Nim jak najbliżej, nawet po Jego śmierci. Nagrodą za głęboką miłość było spotkanie w poranek wielkanocny. Czy ty o sobie możesz powiedzieć, że dzięki spotkaniu z Panem zmieniło się twoje życie? Jak często wracasz do tego momentu? Czy jesteś wdzięczny za tę przemianę? Przypomnij sobie ten moment, te okoliczności, kiedy spotkał cię prawdziwy Bóg i zapoczątkowało to twoją przemianę…

            Dzisiejszy fragment ukazuje nam scenę, w którą trudno uwierzyć. Jak można nie rozpoznać kogoś, kogo się kocha? Czasami się nad tym zastanawiałem. Ale niedawno odkryłem niesamowicie głębokie wytłumaczenie takiego stanu rzeczy. Łzy i rozpacz mogą zniekształcić nasze patrzenie i dlatego nie potrafimy dostrzegać i rozpoznawać Pana w naszej codzienności. Tak mogło być w przypadku Marii Magdaleny, tak bywa i w naszym. Dopiero słowa Jezusa, skierowane do niej osobiście, otworzyły jej oczy i serce. Różne problemy naszej codzienności mogą powodować takie zaślepienie w nas, ale tym, co może nam pomóc zawsze rozpoznać Pana jest Jego Słowo. Konieczne jest więc, abyśmy codziennie sięgali po Biblię, aby Jezus przez nią do nas mówił. Czy ci to się udaje? Czy walczysz o to? Nie poddawaj się mimo trudności.

            Pozdrawiam i błogosławię 😊 ks. Jacek

Zatrzymanie nad Słowem

Modlitwy

Modlitwa Jedności

Codziennie ok. godz. 21:00 modlimy się jedną tajemnicą Różańca Świętego w intencji członków naszej Wspólnoty oraz dzieł przez nas podejmowanych. Każda z osób lub rodzin rozważa w danym miesiącu inną tajemnicę, co pozwala na kontemplację wszystkich czterech części Różańca. Co miesiąc zmieniane są odmawiane tajemnice  zgodnie z zasadą “o jeden w dół”, czyli ktoś kto obecnie odmawia Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, w następnym miesiącu modlił się będzie tajemnicą Nawiedzenie Świętej Elżbiety itd. Aktualny wykaz tajemnic na dany miesiąc znajduje się poniżej.  O...
Czytaj dalej...

Modlitwa wstawiennicza

Osoby z naszej wspólnoty, które potrzebują modlitwy wstawienniczej mogą zgłaszać taką potrzebę wysyłając SMS na nr ‎500 443 900 lub wypełniając poniższy formularz. Zostanie im zwrotnie przekazana informacja o godzinie takiej posługi. Modlitwa będzie odbywała się w godz. 18-19 w dniach spotkań otwartych. Omadlane będą tylko osoby, które wcześniej zgłoszą taką potrzebę. Imię i nazwisko (wymagane) Numer telefonu (wymagane) Adres email
Czytaj dalej...

Rodzaje modlitwy

Litanijna modlitwa spontaniczna – spontaniczna czyli wyrażana własnymi słowami, litanijna, ponieważ wezwania są powtarzane. Modlitwa prośby – prosimy w różnych swoich intencjach. Kończymy ją wezwaniem „Proszę Cię, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Prosimy Cię, Panie”. Modlitwa wstawiennicza – jest odmianą modlitwy prośby, w której prosimy w intencjach innych ludzi. Kończymy ją tak samo, jako modlitwę prośby.  Modlitwa dziękczynienia – jest podziękowaniem za otrzymane od Boga dary, te zwyczajne i te nadzwyczajne. Zwróćmy uwagę, by w naszej modlitwie nie brakowało dziękczynienia, bo c...
Czytaj dalej...

Instrukcja oraz materiały do rozważań.

  Krótka instrukcja do modlitwy: –  Znajdź odosobnione miejsce, w którym możesz w ciszy spotkać się z Bogiem. –  Przyjmij pozycję wygodną (ale nie za bardzo, żeby nie zasnąć). –  Bądź tu i teraz, nie myśl, o tym co będzie zaraz, co zrobisz po modlitwie. Po prostu bądź w tym miejscu i w tym momencie tylko dla Boga. –  Zrób znak krzyża. –  Pomódl się do Ducha Świętego, aby uświadomił Tobie przed kim stajesz, z kim będziesz rozmawiać. Proś o to, aby Duch Święty zabrał wszystkie rozproszenia, zabezpieczył ten szczególny czas z Bogiem. ...
Czytaj dalej...