24-11-2015r

Dnia 24 XI 2015 odbyło się spotkanie ogólne wspólnoty Theoforos na którym ks. Jacek poinformował o planowanych na sierpień 2016r. Rekolekcjach Wspólnotowych. Dokładny termin, miejsce oraz koszt uczestnictwa będą podane, gdy zostaną uzgodnione z właścicielem ośrodka. W tym roku ksiądz Jacek powierzył organizację rekolekcji członkom wspólnoty.

Głównym tematem była katecheza „ Oto tyle Ci służę i co mam w zamian?” to jakby odpowiedź na pytanie, które nurtuje wielu ludzi próbujących żyć dla Boga. Po nawróceniu i zawierzeniu Bogu wydaje nam się, że nigdy nie było tak ciężko, i chociaż modlimy się, głosimy ewangelię a nawet staramy się o przygotowanie modlitwy uwielbieniowej to Bóg zdaje się nie patrzeć na nasze “cierpienie” i nie wysłuchiwać naszych błagań o pomoc.

By zrozumieć sens cierpienia musimy cofnąć się i pojąć kim jesteśmy dla Boga, już nie jesteśmy niewolnikami lecz przyjaciółmi, a przede wszystkim (jak pisze Św Paweł, apostoł pogan) jesteśmy dziećmi Bożymi (Rzymian 8, 14):

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

I dalej w wersach od 18 do 27 apostoł pisze,

Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.
Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując – odkupienia naszego ciała. W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy.
Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

Dlaczego jednak Bóg dopuszcza cierpienie na swoje dzieci? Pierwszym powodem jest miłość jaką Bóg­ Ojciec obdarza swoich synów i córki: Rzymian 8, 31­38

On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować?Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej ­ zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem
pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Słowa te chociaż wydają się tak współczesne były już aktualne za czasów pierwszych chrześcijan, którzy cierpiąc katusze mieli udział w mękach i zwycięstwie naszego Zbawiciela. A jak pisał święty Paweł Wietnamski i tak mamy w udziale najmniejszą cząstkę cierpienia jakie poniósł za nas Jezus Chrystus.

O ile w Starym Testamencie można znaleźć wiele uzasadnień cierpienia to w Nowym Testamencie jest ono wyrazem miłości i posłuszeństwa woli Ojca. Jezu nie obiecuje swoim uczniom łatwego życia, obiecuje jedynie prześladowanie ze strony świata oraz ludzi którym Bóg jest niewygodny.

I oto dziesiąty rozdział ewangelii według Świętego Mateusza odnotowuje takie słowa:

Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W
owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony […] Uczeń nie przewyższa
nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą.[…]

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Jezus już przed swoim zmartwychwstaniem zapowiedział nam to, co nas spotka jeśli przyjmiemy jego naukę. Jednocześnie uspokaja nas, bo przecież dla Boga jesteśmy tak ważni, że nawet włosy na naszej głowie są policzone (Co ma oddać pieczołowitą miłość Boga).

Dla Jezusa Chrystusa nie są to czcze słowa, sam osobiście daje przykład posłuszeństwa i choć Jego własne człowieczeństwo ( Zbawiciel był równocześnie Bogiem i Człowiekiem) bało się czekającego go krzyża, co oddaje choćby Jego stan podczas modlitwy w Ogrójcu, to jednak posłuszny Bogu do końca, bierze na siebie ciężar naszych grzechów. W tym poddaniu się woli Bożej dokonuje się cud miłości od którego zależne było Zbawienie. Bo to nie w Krzyżu dokonało się Zbawienie, ale w posłuszeństwie Ojcu aż po Krzyż. Zbawiciel znał wszelakie możliwe troski i cierpienia ludzi; brak domu (nie miał nawet gdzie położyć głowę), samotność (niemal wszyscy jego uczniowie, których formował uciekli od niego), beznadziejność pracy (jakże musiał się czuć gdy tłumy, które nauczał, karmił chlebem i uzdrawiał domagały się Jego śmierci).

A jednak sam Bóg prosi, poprzez przypowieść o krzewie winnym, byśmy wszelkie swoje troski przerzucili na Niego. Bo o ile latorośl bez krzewu nie jest w stanie żyć, tak i krzew winny bez latorośli jest zwykłym pieńkiem. Tak, Bóg choć samowystarczalny tak bardzo nas potrzebuje.

Nie zapominajmy, że Bóg kochając swoje dzieci wychowuje je, karci, chłoszcze poprzez dopuszczanie nań cierpienia (Bóg nie jest sprawcą cierpienia). Jak powiedział kiedyś – jeszcze wtedy ­kardynał Karol Wojtyła „Im Bardziej Bóg kocha jakąś duszę, tym bardziej rzuca ją na kolana”

Jezus nikogo nie zmusza do cierpienia, któremu zabrał moc niszczenia, i jeżeli ktoś nie chce to ma prawo odrzucić cierpienie, ale w ten sposób odrzuca też miłość. Wielu ludzi cierpiących (rozumiejąc cierpienie nie tylko jako ból psychofizyczny) potrafi mimo cierpienia ofiarować siebie i swój czas innym. A gdy umiłuje się krzyż, to cierpienie traci swą moc i przestaje być cierpieniem.

O umiejętność pokochania i dźwigania naszych krzyży prosiliśmy w modlitwie, którą zakończyliśmy spotkanie. Obyśmy umieli wielbić Boga nie tylko gdy jest dobrze, ale także gdy trudności przysłaniają nam Go i gdy nie jesteśmy w stanie dostrzec jak On dźwiga nas z naszej słabości.


ślady na piasku

We śnie szedłem brzegiem morza z Panem
oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia.
Po każdym z minionych dni zostawały na piasku
dwa ślady mój i Pana.
Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad
odciśnięty w najcięższych dniach mego życia.
I rzekłem:
“Panie postanowiłem iść zawsze z Tobą
przyrzekłeś być zawsze ze mną;
czemu zatem zostawiłeś mnie samego
wtedy, gdy mi było tak ciężko?”
Odrzekł Pan:
“Wiesz synu, że Cię kocham
i nigdy Cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
ja niosłem Ciebie na moich ramionach.”

anonim

27-10-2015r.

Dnia 27. X. 2015. na spotkaniu ogólnym Stowarzyszenia Theoforos, ksiądz Jacek Kotowski
wygłosił krótką przemowę na temat Duszpasterstwa Rodzin.

Po pierwsze należy przyjrzeć się czym jest małżeństwo w świetle nauczania Kościoła Katolickiego i jak patrzą na ślub narzeczeni.

Małżeństwo jest jednym z sakramentów ( w niesmacznych żartach łączy się sakrament pojednania z małżeństwem), sakramenty są fizycznym znakiem łaski danej przez Boga i jako powołanie do świętości ma na celu doprowadzenie współmałżonka do Boga poprzez ofiarowanie siebie, nie z powodu egoizmu lecz by dać szczęście doczesne i wieczne drugiej osobie. Małżeństwo ma być także odzwierciedleniem miłości Chrystusa wobec Kościoła; miłości, która na wzór naszego Zbawiciela, może nawet wymagać oddania życia za współmałżonka/ę.

Niestety często ludzie biorą ślub z czystego egoizmu, wygody, pragnienia zaspokojenia swoich potrzeb lub też bo tak trzeba by sąsiedzi nie gadali. Często w trakcie nabożeństwa „Młodzi” zamiast skupiać się na ołtarzu i de facto obecności Boga, przed którym zamierzają zawrzeć przymierze potocznie zwane małżeństwem, wodzą wzrokiem za kamerami i starają się by pamiątkowy film wypadł jak najlepiej.

Problemem jest też nadmiar negatywnych wzorców i ludzie młodzi często nie widzą nic złego we współżyciu przedmałżeńskim, antykoncepcji lub aborcji.

Duszpasterstwo Rodzin ma właśnie za zadanie przygotować ludzi młodych do wejścia w
małżeństwo poprzez nauczanie i uzasadnianie prawd Kościoła oraz przygotowywanie do
świadomego i odpowiedzialnego założenia rodziny. Odbywa się to np. w trakcie Studium Życia Rodzinnego, które w trakcie 10 spotkań (ukończenie ich zwalnia z obowiązku przechodzenia nauk przedmałżeńskich w parafii) między małżeństwami z różnym stażem a narzeczonymi, którzy szykują się do zawarcia sakramentu, przybliża i kształtuje u przyszłych małżonków wzorce zdrowego małżeństwa.

Następnym celem Duszpasterstwa Rodzin jest pomoc małżeństwom, które przechodzą burzliwe chwile, kłótnie, problemy z niepłodnością czy spięcia mogą zostać wysłuchane w poradniach przez Doradców Życia Rodzinnego.

Następnym filarem działalności Duszpasterstwa Rodzin jest obrona życia od momentu poczęcia aż po jego naturalny koniec. Działalność ta obejmuje organizację i prowadzenie dzieła duchowej adopcji dzieci poczętych (uczestnicy zobowiązują się do dziewięciomiesięcznej modlitwy za dziecko zagrożone aborcją) szkołę rodzenia a także Fundusz Obrony Życia do którego mają prawo rodziny znajdujące się w trudnych warunkach; samotne matki oczekujące na narodziny dziecka (w szczególności gdy zagrożone jest życie poczętego dziecka); matki samotnie wychowujące swoje dzieci a będące w ciężkiej sytuacji; osoby chore bądź w podeszłym wieku nie posiadające środków do życia. Pieniądze na ten fundusz pochodzą z tacy zbieranej w trakcie Pasterki oraz z ofiar darczyńców.

Smutnym a zarazem bardzo niezbędnym przedsięwzięciem Duszpasterstwa Rodzin jest pomoc i wsparcie rodzinom, które zmagają się ze stratą dziecka. Niekiedy rodzice nie wiedzą, że mają prawo zabrać dziecko ze szpitala, że przysługuje mu pełen pochówek wraz z odprawioną Mszą.

Niekiedy rodzice martwią się o to czy ich dziecko pójdzie do nieba, bo mogą nie mieć
odpowiedniej wiedzy teologicznej (Dzieci Utracone są według nauczań Kościoła zaliczane wśród zbawionych, bo przecież Miłosierdzie Boże nie zna granic).

Duszpasterstwo Rodzin dba też o utrzymanie Grobu Dziecka Utraconego, przed którym, nawet jeśli nie było możliwości pochowania ich dziecka, bliscy mogą oddawać mu cześć należną wszystkim zmarłym.

.

13-10-2015r

Dnia 13. X. 2015 roku ksiądz Jacek Dąbrowski wygłosił wspólnocie konferencję mającą na celu objaśnienie i sprecyzowanie nieścisłości wynikających z dokumentu końcowego Synodu Rodziny.

Wokół Synodu krąży wiele plotek, niedomówień i nadinterpretacji. Mimo nacisku części hierarchów niemieckich, Kościół pozostawi nauczanie o nierozerwalności małżeństwa i rodziny bez zmian. Jednak, o ile Kościół nie przewiduje możliwości przystąpienia do sakramentu komunii rozwodników żyjących w nowych związkach, to jednak wskazane jest by mimo wszystko nie wykluczać tych osób ze wspólnoty wiernych i pozwalać im na realizowanie się w kościele poprzez działalność przykościelną, pomoc w przygotowaniu liturgii, czytanie psalmów etc.

Następnym punktem była próba wyjaśnienia dlaczego w dzisiejszych czasach źle się dzieje i tak wiele rodzin rozpada się. Przyczyn można doszukiwać się w: relatywizmie moralnym i błędnym pojmowaniu moralności, wykrzywianiu pojęć wartości, gra z semantyką słowną, mentalność źle rozumiejąca wolność, a także złe trendy i wzorce epatujące zewsząd.

Podane też były, procentowo, najczęstsze przyczyny rozwodów i główną przyczyną (aż 38{3152076911720631d0754029ee806cfbd7dd439738e6b3a0af71e4507e1a3fa0})
okazało się być niedopasowanie charakterów. Pod tym tak niewinnie brzmiącym absurdem
ukryta jest główna przyczyna: egoizm.

Problematyczna jest też postawa prawodawców; sądy często naginają prawną definicję słów i
pierwotną tolerancję (dopuszczanie i akceptowanie prawa do życia osób o innych poglądach,
orientacji, ideologii) próbują przekształcić na bezwarunkową akceptację wszystkiego nawet gdyby było to sprzeczne z czyjąś wiarą. Nauczanie Kościoła nie ma na celu potępiania grzeszników z racji ich skłonności do czynu uznanego za grzech, ale ma obowiązek nazywać grzech grzechem.

Środowiska lewicowe (marksistowskie, ateistyczne, LGBT, gender itp.) uknuły nawet coś co
nazywają „ mową nienawiści”, choć sami działacze często korzystają z transparentów z napisem „homofoby za burtę”. I w wielu krajach zachodnich, niejeden ksiądz został oskarżony o szerzenie mowy nienawiści, bo w kazaniu wspomniał ot choćby o zniszczeniu Sodomy.

22-09-2015r.

Dnia 22 września odbyło się otwarte spotkanie wspólnoty Theoforos. Na początku głos zabrała koordynatorka akcji „szlachetna paczka”, by poinformować nas iż niedługo odbędą się szkolenia przygotowawcze i zachęcała do zgłoszenia się jako wolontariusze do tegorocznej paczki.

Następnym punktem programu była modlitwa wspólnotowa, zarówno jednoczesna jak i
polegająca na wezwaniach wypowiadanych przez modlącą się wspólnotę.

Ksiądz Jacek poprowadził spotkanie przybliżając nam istotę małych grupek, które stanowią jeden z filarów naszej formacji. Od tego roku uczestnictwo w małych grupkach będzie kryterium awansowania na wyższy stopień rekolekcji wakacyjnych. Dopuszczalne będą  maksymalnie trzy nie­usprawiedliwione nieobecności. Osoby, które przekroczą ten limit będą mogły jedynie powtórzyć stopień już przebyty.

Czym są małe grupki? Nie są one kółkiem wzajemnej adoracji i tym bardziej nie są miejscem do wymieniania się plotkami. Dopuszczalne jest jedynie “plotkowanie” na własny temat w celu dzielenia się przeżyciami wynikającymi z pogłębiającej się wiary. Zjawisko te jest celem nadrzędnym małych grupek. Poprzez modlitwę, rozważanie Słowa i dzielenie się, mamy osiągnąć wzrost duchowy. Bo parafrazując księdza Jacka „Jeżeli ktoś sądzi, że osiągnął wystarczająco wysoki poziom wiary i relacji z Bogiem, może brać pod uwagę bolesny upadek”.

Wprawdzie to co przeżywamy na małych grupkach ma wpływ na naszą formację i życie
codzienne (bo przecież czyjeś sukcesy, przemyślenia i pokonywane trudów w modlitwie, może być pokrzepiające dla pozostałych członków grupy) to jednak obowiązuje pełna dyskrecja i nic co zostanie powiedziane na grupkach, nie może zostać przekazane dalej .

Grupki spotykają się dwa razy w miesiącu; raz na spotkaniu formacyjnym i raz na spotkaniu modlitewnym. Uczestnicy grupek są sobie równi, a lider pełni funkcję czysto porządkową: zwołuje uczestników, sprawdza czas i proponuje temat do rozważania, a gdy brak odważnych, prowadzi modlitwę na początku i końcu spotkania.

Oprócz pracy na grupkach, uczestnicy powinni podjąć się pracy ze Słowem, korzystając z
materiałów zamieszczanych regularnie na stronie internetowej. Materiały oprócz fragmentu Pisma Świętego do rozważenia na dany dzień (materiały są przewidziane na okres dwóch tygodni) proponują też konkretne pytania i myśli, które mogą się okazać przydatne. Na naszej stronie jest też przedstawiony dość prosty i intuicyjny, lecz skuteczny wzór medytacji do stosowania w trakcie modlitwy.

Rok formacyjny 2015/2016 rozpoczęty

imagesDnia 12 września 2015 roku  uroczystą Mszą Świętą odprawioną w Łomżyńskiej Katedrze oficjalnie rozpoczęliśmy nowy rok formacyjny. Dzisiejsze czytania idealnie pasowały do okoliczności, a homilia, którą wygłosił ksiądz Jacek Dąbrowski dała nam możliwość zastanowienia się nad sensem naszego przebywania we wspólnocie. Zdarza się, że niekiedy przychodzimy, bo od wspólnoty otrzymujemy to, czego nam brakuje: akceptację, przyjaźń, uwagę, zainteresowanie………. I nie ma w tym nic złego, lecz dążyć musimy do tego, aby w centrum naszej motywacji stał  Jezus. To Chrystus powinien być fundamentem, na którym budujemy wspólnotę.

Ksiądz Jacek przypomniał także, że w dniu 19 sierpnia 2015 roku dekretem Ks. Biskupa powołana została do życia  Łomżyńska Szkoła Nowej Ewangelizacji, a my jako jej członkowie powinniśmy się formować i korzystać z dobrodziejstw i łask Bożych jakie dają kursy SNE (na chwilę obecną Theoforos może już samodzielnie prowadzić kursy „Nowe Życie” i „Emaus”).

1223Po Mszy Świętej odbyło się ognisko integracyjne, na które przybyli członkowie wspólnoty Theoforos z Łomży i z Ostrołęki  oraz zaprzyjaźniona z nami wspólnota Juda z Zambrowa.

Zaszczycił nas swoją obecnością także ksiądz proboszcz Marian Mieczkowski oraz księża pracujący w Katedrze.

 

Uczta była prawie niebiańska: oprócz kiełbasek skwierczących nad ogniem, mogliśmy zjeść pyszne sałatki cieszące oczy mnogością barw i składników, a podniebienie – mnogością smaków. Był domowy smalczyk i ogórki małosolne. Były ciasta, zarówno tradycyjne jak i bardziej zadziwiające w smaku, były babeczki, rogaliki, wafelki, cukierki – aż ślinka leci na samo wspomnienie.

Spotkaniu towarzyszyły też zabawy integracyjne i nawet deszcz, który zmusił nas do schowania się pod ogromnymi parasolami, nie zepsuł nam humorów, a nawet zimageswiększył integrację. Chyba wszyscy z uśmiechem wspominać będą “podparasolową” konkurencję w śpiewaniu piosenek zawierających dane słowa, gdzie w ferworze super zabawy Polska została uznana za miasto.

Gdy przestało padać można było powrócić do gier i zabaw w których z chęcią uczestniczyła także wspólnotowa dziatwa: malowanie na foliach, zawody rodzinne w pompowaniu balonów, czy też wesoła zabawa w naśladowanie głosów zwierząt.

 

Jako organizatorzy prosimy: Jeśli macie jakieś uwagi, spostrzeżenia po spotkaniu, piszcie w komentarzach: naładujemy akumulatory pochwałami, wyciągniemy naukę z uwag. Dla naszego wspólnego dobra, bo mamy nadzieję, że to pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie integracyjne w plenerze.

Ważne, żeby nam się chciało chcieć!

08-09-2015r.

W dniu 8 września rozpoczęła się formacja wspólnoty Theoforos na rok 2015/2016. Po odpowiednio długiej modlitwie i poczęstunku, będącym podziękowaniem za pomoc przy przeprowadzce księdza Wróblewskiego, by podniecić gasnącego ducha rekolekcji wakacyjnych i dodać nam zapału do dalszej formacji, odbyła się prezentacja filmu z Kruklanek. Dzieło zmontowane idealnie i z odpowiednim wyczuciem przypomniało nam czas spędzony na zabawie, chwile skupienia gdy zasłuchiwaliśmy się w konferencje i udzielaliśmy się w trakcie warsztatów. Na filmie znalazł się też kulminacyjny moment pantomimy; uczestnik odgrywający rolę Zbawiciela wprost powalał na kolana nasze grzechy. Oglądaliśmy dzieci z naszej wspólnoty niosące do ołtarza własnoręcznie wykonane prace plastyczne, by ofiarować je Bogu. Widzieliśmy nasze siostry i naszych braci czytających czytania w trakcie Liturgii i przyjmujących komunię. Montażysta sprytnie zakończył film ukazując ludzi wychodzących z kościoła. W tych ujęciach zamknął sens rekolekcji, które nie kończą się w Kruklankach, lecz kontynuują w codziennym życiu.

Film jest dziełem Bożym, a wykonany został rękami Kamila Kowalczyka z Ostrołęckiego Theoforos, za którego pracę i zaangażowanie bardzo serdecznie DZIĘKUJEMY!

Głównym punktem spotkania, było jednak przedstawienie różnych diakonii, które są częścią naszej wspólnoty i „gwarantują” jej funkcjonowanie. Bo przecież ksiądz Jacek mógłby wszystko zrobić sam, ale to nie czyniłoby z nas wspólnoty :-).

Diakonia informatyczno­-informacyjna za którą odpowiada Grażyna Krzyżkowiak  odpowiada za zamieszczanie informacji na naszej stronie internetowej i fanpage’u na FB, a także za korespondencję mailową z członkami. Prowadzi strony internetowe snelomza.theoforos.pl oraz alfa.lomza.pl. Diakonia umieszcza informacje, materiały do codziennych rozważań, prowadzi ewidencję Modlitwy Jedności, a także tworzy plakaty i banery reklamujące działania wspólnoty i SNE.

Diakonia Muzyczna pod kierownictwem Justyny Franciszkowicz daje wspólnocie przedsmak nieba, przyozdabiając modlitwę oraz Msze wspólnotowe śpiewem przy akompaniamencie instrumentów strunowych. Oprawę muzyczną Eucharystii zawdzięczamy ciężko ćwiczącej scholi spotykającej się na próbach.

Diakonia Modlitwy Wstawienniczej, której prowadzącą jest Zofia Szczubełek, modli się w intencjach nadesłanych przez formularz na stronie lub do kogoś z diakonii. Członkowie diakonii otrzymują intencje drogą SMS­ową i modlą się w danej intencji.

Diakonia Modlitwy Tańcem, pod kierownictwem Ewy Sikorskiej, zrzesza ludzi gotowych niczym Król Dawid tańczyć przed Bogiem wystawionym w najświętszym sakramencie i wielbić Go. Ewentualne braki w talencie, diakonia nadrabia drakońską pracą na próbach.

Diakonia Rozeznająco-Prorocza, której przewodzi Krystyna Strumiłowska gromadzi ludzi obdarzonych darem rozeznania. By dołączyć do tej diakonii należy mieć dar rozeznany przez księdza prowadzącego.

Diakonia Uwielbienia, za którą odpowiada Aleksandra Adamczyk, prowadzi modlitwę uwielbieniową w trakcie spotkań wspólnotowych, Drogi Krzyżowej oraz innych uroczystości. Ludzie gotowi poddać się natchnieniom Ducha Świętego i zdolni do wypowiadania na głos intencji modlitewnych są tu mile widziani.

Diakonia Techniczna, za którą odpowiada Dariusz Mieczkowski, zajmuje się przygotowaniem sprzętu przed spotkaniami i Mszą Wspólnotową, podłącza i odłącza projektory, mikrofony, kable od głośników, głośniki a także rozstawia statywy i banery, które później chowa.

Diakonia Świętowania, dotychczas najmniej aktywna z powodu małej liczby członków, odpowiada za organizowanie imprez, ognisk, ostatków itp. Brak jest też osoby odpowiedzialnej, więc czym prędzej potrzeba to zmienić!

Diakonia Liturgiczna, to najnowsza diakonia, na dzień dzisiejszy zrzesza ministrantów posługujących do Mszy Świętych. Potrzebne są jeszcze osoby piszące komentarze, modlitwy wiernych oraz lektorzy do czytań. Członkowie diakonii powinni czynnie współpracować z diakonią muzyczną.

Jeśli ktoś nie widzi się, w żadnej z tych diakonii to może zgłosić się do księdza Jacka, który zapewnił, że coś takiej osobie znajdzie, choćby nawet trzeba było stworzyć nową diakonię. I tak np planowane jest powstanie diakonii pantomimy, ale jak na dziś zgłosiła się do niej tylko jedna osoba.

25-08-2015r.

dekret sneDnia 25.08.2015. odbyło się ostatnie, wakacyjne spotkanie naszej wspólnoty. Od 8 września rozpoczynamy nowy rok formacyjny na który wszystkich serdecznie zapraszamy.

Po modlitwie uwielbienia, która jak zawsze rozpoczyna nasze spotkania zostały zebrane podpisy pod petycją do Papieża Franciszka o wypowiedzenie się Jego Świątobliwości na temat prądów liberalnych dążących do zniszczenia rodziny. Kto nie był na spotkaniu, a chciałby się podpisać pod tą petycją, może to zrobić na stronie: http://www.ratujmyrodzine.pl/

Kolejnym punktem spotkania była relacja Ks. Jacka ze zlotu Szkoły Ewangelizacji Świętego Andrzeja (SESA), oraz informacja – która wzbudziła wielką radość i entuzjazm – że w dniu 19 sierpnia 2015 roku, dekretem podpisanym przez Jego Ekscelencję, biskupa Janusza Stepnowskiego, staliśmy się Szkołą Nowej Ewangelizacji Theoforos. Dyrektorem Szkoły został Ksiądz mgr lic. Jacek Dąbrowski.

Abyśmy poczuli się bardziej odpowiedzialni za dzieła naszej wspólnoty, Ksiądz Jacek wygłosił krótką przemowę na temat postawy sługi jaką powinien się charakteryzować wierzący ewangelizator. Sam Jezus dał przecież przykład takiej postawie, i to nie tylko słowami ale i czynami: w Mk 10, 42­45 czytamy:

«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

Chociaż w logice świata możnaby uznać Jezusa jako największego przegranego, bo przecież On osobiście nie założył żadnej wspólnoty, nie udzielił nikomu chrztu, to jednak w rezultacie, właśnie Jego bezgraniczne posłuszeństwo woli Bożej umożliwiło wypełnienie się Bożego planu zbawienia ludzkości. Bóg może zbierać obfite owoce wtedy, gdy staramy się pełnić wolę Bożą bez oczekiwania efektów naszej pracy. I do takiej postawy sługi zachęca każdego z nas Bóg, także przez dzisiejsze słowa księdza Jacka.

Mojżesz, Maryja, święty Franciszek mają jedną wspólną cechę: zmotywowani posłuszeństwem wykonali czyn o który prosił ich Bóg, pozwalając by to On działał i zbierał owoce.

Nowy Testament wielokrotnie nazywa nas, uczniów Chrystusa, przyjaciółmi, współdziedzicami. W Ewangelii św. Jana 15, 12­-16 jest napisane:

„to jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał ­ aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.”

Zostaliśmy powołani i przeznaczeni do posługi przez Boga, więc myśląc „ nie nadaję się do niczego” sprzeciwiamy się Bogu, który skoro nas powołał to także nas uzdalnia do posługi, do konkretnej funkcji. A pracy będzie coraz więcej, więc zapraszamy wszystkich członków naszej wspólnoty do angażowania się w dzieła, które są przed nami w nadchodzącym roku. Prosimy także o wsparcie modlitewne, o ofiarowanie Mszy Świętych w intencji wspólnoty, SNE, kursów przez nas organizowanych oraz wszystkich innych posług na rzecz potrzebujących.

Spotkanie jak zwykle zakończyliśmy modlitwą jedności, do której także serdecznie zapraszamy – więcej o tej formie wsparcia.

Tegoroczne rekolekcje wakacyjne już za nami

W tegorocznych rekolekcjach brało udział 150 osób, podzielonych na trzy stopnie formacyjne oraz stopień młodzieżowy. To był trudny czas, ale jednocześnie bardzo owocny, przybliżający nas do Pana Boga, ale i do siebie wzajemnie. Bo wspólnota, to przecież wzajemne wspieranie się, to troska o każdego członka, to uczenie się tolerancji i akceptacji inności.
Ojcem duchowym rekolekcji był oczywiście ksiądz Jacek,  którego dzielnie wspierał diakon Maciek, któremu bardzo dziękujemy za zaangażowanie w posługę i już dziś zapraszamy na przyszły rok :-).

Wszystkich uczestników zapraszamy do składania świadectw  pod artykułem. Nie kryjmy się z owocami jakie pojawiły się w trakcie rekolekcji czy też po rekolekcjach.

 

grupowe  grupa  ks  Kościół2

 

26-05-2015r

W dniu 26.05.2015. w trakcie spotkania ogólnego, wspólnota Theoforos uroczyście
świętowała trzynastą rocznicę święceń kapłańskich księdza Jacka Dąbrowskiego.

W trakcie spotkania została wygłoszona, przez Barbarę Kukowską, konferencja na temat talentów i pasji.
Według definicji słownikowej talent to wybitne uzdolnienie do czegoś, przy czym uzdolnienie to “dyspozycja warunkująca nabywanie nieprzeciętnych sprawności lub
umiejętności w jakiejś dziedzinie”.Definicje naukowe dodatkowo precyzują, że talent jest
czymś, co się objawia bez przechodzenia przez gruntowne ćwiczenie wspomnianej
dyspozycji. Skoro talent jest niewyuczony, to jest czymś wrodzonym, co otrzymujemy w
wyniku dziedziczenia po naszych rodzicach, albo czymś, co wchłaniamy z powietrza,
niejako przez osmozę, co wyuczyliśmy się niejako mimochodem.

W nietrywialnych specjalnościach ­ na przykład w szachach, w poezji, nie mówiąc już o
matematyce ­ nie ma po prostu talentu, lecz szereg talentów, całe spektrum. Gdy ktoś ma
jedynie małpią zdolność do rymowania, to może być wybitny w zabawnych rymowankach
(gdy ma poczucie humoru), ale nie wystarczy to, żeby być wybitnym poetą ­ do tego
potrzeba wiele talentów. W matematyce istnieją matematycy i specjaliści od wąskich
działów. Szczęśliwy geniusz, to ten, który w swojej dziedzinie ma sto procent, lub niemal
sto, potrzebnych zdolności. Nieszczęśliwy ma tylko 90{3152076911720631d0754029ee806cfbd7dd439738e6b3a0af71e4507e1a3fa0} i musi się męczyć, żeby nadrobić
brak tych dziesięciu.

Wiele istotnych prawd, a także ciekawych i praktycznych nauk, możemy czerpać ze Słowa
Życia ­ z Pisma Świętego i z zawartych w nim przypowieści Chrystusowych. Jedną z nich
jest przypowieść o talentach (Mt 25,14­30), która uczy nas, w jaki sposób powinniśmy
korzystać z Bożych darów.

“Pewien człowiek mając udać się w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój
majątek”… Otrzymanie jakiegokolwiek daru jest dla nas wielką szansą, niezwykłą próbą
sprawdzenia swoich umiejętności. Od tego momentu możemy realizować własne pomysły
na różne sposoby, ale ­ jak wiemy z tejże przypowieści ­ nie wszyscy jednakowo mądrze tę
szansę wykorzystują, nie wszyscy wychodzą zwycięsko z tej próby. Najgorzej wypada
zawsze ten, który otrzymał talent, ale nic nie zrobił, by go jeszcze powiększyć.

Bóg daje człowiekowi różne talenty, każdemu na miarę jego możliwości. Każdy dostaje
tyle, ile jest w stanie rozwijać swoim życiem. On wzywa nas do tego, byśmy je pomnażali,
abyśmy maksymalnie się w nie zaangażowali i umiejętnie wykorzystali. Ważną rzeczą w
naszym rozwoju jest umiejętność wymagania od siebie. Jednak z tym chyba mamy
najwięcej kłopotów. Czasami dopada nas lenistwo i zniechęcenie. Zastanawiamy się: Czy
warto to robić? Szczęściem jest, gdy mamy blisko siebie ludzi, którzy dodają nam sił,
dopingują, byśmy nie ustawali. Nie na darmo przecież apelował do młodych Jan Paweł II:

“Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Spoczynek na
laurach, brak inicjatywy jest złym postępowaniem. Bezczynność lub marnowanie
zdolności wywołuje smutek, a nawet gniew Boga.
Pan powierzył każdemu ze swych sług talenty według ich zdolności. Jeden sługa otrzymał
pięć talentów, podczas gdy inny otrzymał tylko jeden. Sługa, który otrzymał jeden talent,
niczego się nie dorobił nie dlatego, że dostał za mało, lecz dlatego, że nie chciał nic ze
swym talentem zrobić. Ten, który otrzymał najmniej, nie zyskał uznania pana z powodu
niewykorzystania tego, co dostał, w przeciwieństwie do pozostałych sług. Wszyscy
jesteśmy odpowiedzialni za wykorzystywanie zdolności, którymi zostaliśmy obdarzeni.
Sługa ten nie roztrwonił pieniędzy swego Pana, lecz po prostu ukrył je w ziemi. Pan
nazwał go ,,złym i gnuśnym” i wygnał na zawsze, i to nie tylko przez lenistwo, ale za brak
skruchy. Za to, że “bojąc się porażki, nawet nie spróbował odnieść sukcesu” i za własną
nieumiejętność obwinił swego pana, uważając go za “twardego i wymagającego
człowieka”, pomimo, iż ten w ufności powierzył mu pieczę nad swoim darem.

Pan chce, abyśmy pomnażali swoje uzdolnienia, abyśmy nie zmarnowali zdolności jak ten, który dostał jeden talent. Jezus przypomina, że talenty nie są naszą własnością, a jedynie dzierżawimy je od Pana Boga i będziemy zobowiązani zdać sprawozdanie z ich rozwoju przed Nim. Powierzając nam talenty, pragnie, abyśmy nie zmarnowali swej życiowej szansy. Abyśmy nie zazdrościli innym, że są bardziej od nas utalentowani, bo przecież “komu wiele dano, od tego bardziej wymagać się będzie”.

Pan szczodrze obdarzył nas swymi łaskami i mówienie, że jestem beztalenciem to fałszywa pokora. Każdy z nas otrzymał ten chociażby jeden najcenniejszy talent, jakim jest życie ludzkie ­ czas, który mamy do zagospodarowania, do wypełnienia go inwestycjami, które sprawiają nam radość i sprawdzają nasze możliwości, angażują nasze upodobania.

Za każdy stopień uzdolnienia powinniśmy dziękować Panu Bogu bez względu na to, czy
dostajemy pięć, trzy, czy jeden talent. Pan Bóg zaprasza, abyśmy rozwijali swoje
uzdolnienia w zależności od ilości talentów otrzymanych od Niego.Każdy z nas powinien uczciwie rozpoznać i rzetelnie wykorzystać swe talenty dla dobra własnego i innych, wystrzegając się bezbożnego dążenia do zdobywania nieuczciwie zysków. Bóg nakazuje nam twórcze działanie, a nie próżniactwo. Żąda od nas wiary i nadziei w przyszłość, a nie nędznej formy zabezpieczenia bytu. Wiedzmy jednak, że Bóg nie tylko wymaga, On także pomaga, pomaga nam je rozwijać. On daje talent i wzrost, a zadaniem człowieka jest pomnażanie tych talentów.

Masz talent? Więc go rozwijaj, ubogacaj nim innych i ciesz się tym, że Pan tak hojnie cię
obdarował, że dał ci talent na miarę twoich możliwości. On, dając go, zaufał ci bezgranicznie i oczekuje, byś nieustannie go pomnażał. Więc cóż nam pozostaje? Zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Niech Pan będzie z nas dumny.

12-05-2015r

„Nowy człowiek” – konferencję wygłosił ks. Jacek.

Dzięki Jezusowi Chrystusowi i Duchowi Świętemu stajemy się Nowym Stworzeniem. W Ewangelii św. Jana rozdz. 3 Jezus mówi wyraźnie do Nikodema, że jeśli ktoś się nie  narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Narodzić się na nowo, to narodzić się z Wody i Ducha Świętego. Takie Nowe Narodziny otrzymujemy w czasie Chrztu Świętego. Ale niestety dużo ochrzczonych wybiera życie w „ciemności”, odrzuca Światło Chrystusa.

Ci, którzy wybierają życie z Jezusem nagle dostrzegają, że, wydawać by się mogło, więcej grzeszą!. Prawda jest taka, że gdy żyjemy ze „Światłem”, to coraz więcej zaczynamy zauważać w sobie „brudu”, grzechów. Bóg pomaga nam odkrywać większą prawdę o nas samych jako grzesznikach. Jest to po to, abyśmy zrozumieli jak bardzo potrzebujemy Boga, że bez Jego obecności nic nie możemy zmienić, zrobić. Żebyśmy nie popadli w pychę niezależności od Boga.

W Liście do Galatów 6,15 Święty Paweł pisze: „Bo ani obrzezanie nic nie znaczy ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie.”

Musimy być świadomi tej ciągłej, Bożej obecności przy nas, że Bóg nas ciągle widzi, czy mamy tego świadomość? Czy zawsze się Bogu podobamy naszym zachowaniem, postępowaniem? Bóg kocha nas zawsze, ale czy zawsze jest z nas zadowolony?!

W 2 Kor 5, 17 czytamy „ Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto stało się nowe”, a więc bycie w Jezusie, to bycie Nowym Człowiekiem. A to często oznacza wielki trud!

Święty Paweł w Liście do Kolosan 3, 1-10 zachęca nas, abyśmy jako ci którzy z Chrystusem powstali z martwych, szukali tego co w górze, abyśmy nie przywiązywali się do tego co na ziemi, abyśmy gromadzili sobie skarby w niebie. Jako Nowe Stworzenia, jako Nowi Ludzie mamy ciągle walczyć z naszymi słabościami, ciągle wypowiadać walkę temu co jest w nas złe, aby tryumfowało w nas dobro.

Nauczmy się nasz każdy dobry uczynek, każdy nasz sukces ofiarowywać Jezusowi, ale nie jako zasługa, bo Nieba sobie nie kupimy! Odmawianiem „różańców” też Nieba sobie nie kupimy!

Musimy uświadomić sobie, że nawet jeśli oddaliśmy życie Jezusowi to nie oznacz to, że już nic nie musimy więcej robić. Musimy zdawać też sobie sprawę, że gdy opowiemy się za Jezusem, zły nie zostawi nas w spokoju, a nawet wzmocni atak na nas. Ale dzięki Duchowi Świętemu jesteśmy w stanie być Nowymi Ludźmi!

Ks. Franciszek Blachnicki, założyciel ruchu Światło-Życie, stworzył 10 kroków ku dojrzałości chrześcijańskiej, czyli Drogowskazy Nowego Człowieka:

I Jezus Chrystus – moim Panem i Życiem

II Niepokalana – najdoskonalsza uczennica Jezusa, od niej się uczę

III Duch Święty – mój przewodnik, On mi pomaga być Nowym Stworzeniem

IV Kościół – jako wspólnota, tu wzrastam

V Słowo Boże – światło i pokarm

VI Modlitwa – oddech Nowego Życia

VII Liturgia – jest uprzywilejowanym miejscem spotkania z Chrystusem w Duchu Świętym

VIII Świadectwo – dzielimy się swoją wiarą

IX Nowa Kultura – sprzeciwiamy się temu wszystkiemu, co godzi w godność człowieka

X Agape – piękna, bezinteresowna Miłość jako dar z siebie dla Boga i bliźnich

 

 

 

28-04-2015r.

Dnia 28 kwietnia Kuba Sadowski przedstawił nam konferencję na temat Eucharystii, bazując na encyklice „Eucharystia Eclesiae” . Omówił różne wymiary Eucharystii.

W wymiarze Teologicznym Eucharystia, gdy kapłan użycza Jezusowi głosu, cały lud zgromadzony jest przenoszony do wieczernika i uczestniczy w ofierze jaką Chrystus składa za nas. Eucharystia jest szczytem modlitwy i by otrzymac łaski jakim Bóg nas obdarza należy się do niej godnie przygotować. Wskazane są; właściwy ubiór, punktualność,  odpowiednie wyciszenie przed Mszą.

W wymiarze społecznym ukazane jest wspólnotowe przeżywanie Eucharystii i jej uniwersalny charakter, słusznie Ewangelista napisał „gdzie dwóch lub trzech…” gdyż Chrystus jest realnie obecny w trakcie sprawowania pamiątki ofiary.

Ofiara eucharystyczna jest ofiarą przebłagalną i dziękczynną, którą lud zanosi Bogu Ojcu poprzez pośrednictwo Syna Bożego.

Eucharystia ma też wymiar personalny, gdyż każdy kto spożywa ciało Chrystusa otrzymuje zadatek życia wiecznego, gdyż przyjmowanie Eucharystii daje łaski potrzebne by stawać się podobnym do Mistrza. Komunia pozwala też trwać we wspólnocie Kościoła pielgrzymującego; a tylko trwając w Kościele wierny może, w sakramencie pokuty usłyszeć, że mu wybaczono i mieć gotowość do wybaczenia innym.

14-04-2015

Dnia 14.04.2015 roku, Madzia Mieczkowska podczas spotkania ogólnego wygłosiła konferencję na temat małżeństwa.

Małżeństwo, rozumiane jako powołanie powinno przybliżać do Boga. W przezwyciężaniu
trudności jest ono narzędziem do doskonalenia się. Jako, że w niebie wszyscy zbawieni osiągną doskonałość w Panu,nie będą się żenić ani za mąż wychodzić”.

Relacja małżeńska jest trójkątem równoległobocznym, którego kątami są mąż, żona i Bóg.
Małżeństwo jest “czasochłonne”, gdyż wymaga całodobowej gotowości do nieegoistycznego zachowywania i pracy nad sobą.

„Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem,  a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę:  «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?» On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».” (Mt 22,34­40)

„Jeśli mąż dopiero co poślubi żonę, to nie pójdzie do wojska i żaden publiczny obowiązek na niego nie przypadnie, lecz pozostanie przez jeden rok w domu, aby ucieszyć żonę, którą poślubił.” (Pwt 24.5)

Księga powtórzonego prawa stawia małżeństwo na równi ze służbą Bogu i prawo mojżeszowe zwalniało na rok małżonka z obowiązków publicznych.

(1J 4, 20­-21) „Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą,
albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego.”

Jak wynika z listu św Jana nie można kochać Boga jednocześnie nie kochając swojego
współmałżonka, gdyż byłaby to sprzeczność wykluczająca się.

Prawidłowe relacje małżeńskie skutkują w poprawie modlitwy.

(1 P 3,7) „Podobnie mężowie we wspólnym pożyciu liczcie się rozumnie ze słabszym ciałem kobiecym!  Darzcie żony czcią jako te, które są razem z wami dziedzicami łaski, [to jest] życia, aby nie stawiać przeszkód waszym modlitwom.”

Należy pamiętać, iż małżeństwo jest posługą dobrowolną, w której małżonkowie zobowiązują się naśladować ducha Chrystusa, a wszystko jest przypieczętowane przez Boga.

24-03-2015r.

Tematem konferencji wygłoszonej po modlitwie wspólnotowej byli Kobieta i Mężczyzna.

Równość płci jest niepodważalna, i obie plci mają taką samą godność, lecz nie można mówić o jednakowości, wbrew temu co toksyczne ideologie chcą narzucić. Dobrym przykładem jest film „norweski eksperyment” ukazujący eksperyment w, którym jednego z bliźniąt, chłopca, który stracił męskie narządy płciowe próbowano wychować jak dziewczynkę. Środowiska gender używają tego eksperymentu jako dowód, że płeć jest tylko konstruktem kulturowym pomijając fakt, że obaj chłopcy popełnili samobójstwo wskutek tej próby.

Chrześcijaństwo od początku ukazywało kobiety na równi z mężczyznami. Żaden Rabbi nie miał żadnej uczennicy, podczas gdy Jezus nauczał również kobiety.

Podczas gdy mężczyźni zostali stworzeni do świata rzeczy, kobiety zostały przysposobione do świata osób. Co objawia się u kobiet potrzebą wyrażania i odbierania emocji, sygnałów
werbalnych i nie werbalnych. Dla przykładu mężczyznę zbudzi burza za oknem lecz może on nie usłyszeć płaczu dziecka; kobieta natomiast może nie słyszeć burzy, ale zbudzi ją płacz dziecka.

Problem powstaje gdy kobieta oczekuje, że mężczyzna domyśli się o co jej chodzi. Kobiety oczekują zapewnień o tym że są kochane, że są piękne i ważne. Jeśli kobieta nie jest chwalona przez „swego mężczyznę”, często szuka akceptacji u innych, obcych mężczyzn.
Mężczyźni natomiast potrzebują od kobiet akceptacji ich siły, inteligencji i mądrości.

Mężczyźni potrafią podjąć się większego wysiłku krótkotrwałego, skupiając się na tym jednym zajęciu, podczas gdy kobiety mogą rozłożyć wysiłek i uwagę na dłuższy czas i na wiele działań jednocześnie.

Niekiedy kobiety ciągłym krytykowaniem lub nadmierną troską potrafią zdusić męskość w
mężczyznach (w synach czy mężach). Niekiedy mężczyźni (ojcowie, mężowie) potrafią zabić w kobiecie poczucie piękna i ważności.

Ważnym jest więc zdobywanie wiedzy na temat różnic jakie Bóg złożył w każdej z płci. Musimy pamiętać, że tożsamość dziecku – zarówno córce jak i synowi – może nadać jedynie ojciec, budując wartość dziecka – gdy pomaga wzrastać, lub niszcząc wartość – gdy rani słowem i czynem.

Gdy dziecku brakuje ziemskiego ojca, tożsamość może być nadana przez Boga.

10-03-2015r

W trakcie spotkania, ksiądz Jacek przedstawił nam różnice między Kościołem Katolickim a Protestantami.
O ile Katolicyzm i Prawosławie przez tysiąclecia pozostały jednomyślne, o tyle w Protentantyźmie można dostrzec wiele odnóg, niektóre powstałe w ostatnich czterdziestu latach, nierzadko podzielonych w kwestii doktrynologicznej.

Jednym z głównych postulatów Lutra było hasło „Sola Scriptura”, czyli opieranie wiary jedynie na Piśmie Świętym i odrzucanie prawd objawionych, co jest w sprzeczności z działaniem Ducha Świętego w dziele głoszenia Dobrej Nowiny.

Następnym postulatem, który jest w sprzeczności z wiarą jest „sola gratia” czyli Tylko Łaska. Protestanci uważają, że człowiek obdarzony Bożą Łaską, lub nie jest przeznaczony do zbawienia lub potępienia niezależnie od czynów. Kościół katolicki naucza, że: ‘Albowiem dziełem Jego jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie na dobre uczynki, które Bóg przedtem przygotował,
abyśmy je pełnili’ (Ef 2:10)

W przypadku protestantów, zbawienie wynika z łaski darmo danej i człowiek nic nie może na to poradzić, dla katolików zbawienie jest należnością za pracę w odpowiedzi i utrzymaniu tej łaski. Z tego właśnie powodu, Kościół nie odrzuca sakramentu spowiedzi Następną kwestią jest postrzeganie Eucharystii. Protestanci twierdzą, że Chrystus jest obecny w
hostii tylko podczas udzielania komunii, i nie traktują Białego Chleba z należytą czcią. Katolicyzm natomiast wierzy, w ciągłą obecność Zbawiciela, co często objawia się w sytuacji, gdy człowiek starszy, na widok księdza niosącego komunię chorym, klęka Protestanci zarzucają nam bałwochwalstwo w Kulcie Maryjnym oraz w czczeniu świętych. Nie rozumieją, że nie modlimy się do nich jako bóstw, lecz z prośbą o wstawiennictwo. Pierwsi chrześcijnie nazywali siebie świętymi i prosili się o wzajemną modlitwę, tym bardziej słusznie wydaje się proszenie o wstawiennictwo świętych, którzy zaliczeni są pośród tych, którzy rozmawiają z Bogiem i mogą się bezpośrednio u niego wstawiać za Kościół Pielgrzymujący.

Zarzuca się też nam katolikom przepych w Budowaniu Kościołów. Lecz zarzut ten jest niesłuszny gdy pomyśli się, o domach jakie budują sobie wierni. Nawet Król Dawid zawstydził się, gdy zbudowawszy sobie pałac cedrowy zauważył, że Arka znajduje się w namiocie i spytał proroka czy Bóg pozwoli wybudować Sobie Mieszkanie.

Wygląd kościoła powinien sprawiać, by ludzie doń wchodzący zastanawiali się, Kim Jest Ten dla Którego wybudowano takie mieszkanie.

Spotkanie zakończono odmówieniem Modlitwy Jedności czyli dziesiątka różańca.

24-02-2015

Wielki Post
Geneza Wielkiego Postu sięga początków chrześcijaństwa. W starożytności chrzest – jako zanurzenie wraz z Chrystusem w śmierci po to, by razem z Nim powstać do nowego życia – przyjmowali najczęściej ludzie dorośli i udzielano go właśnie w Wielkanoc. Kandydaci do chrztu przygotowywali się pierwotnie przez pięć lat, później przez trzy, a z biegiem czasu przez rok. Zawsze jednak ostatnie tygodnie były czasem najintensywniejszym. W tym okresie katechumeni codziennie gromadzili się na naukach i uczestniczyli w specjalnych obrzędach (tzw. skrutyniach).
W miarę rozszerzania się chrześcijaństwa i upowszechnienia chrztu dzieci, katechumenat dorosłych został zepchnięty na margines. Została natomiast praktyka intensywnego przeżywania przez chrześcijan ostatnich tygodni przed Wielkanocą. W ten sposób upowszechniła się tradycja Wielkiego Postu.

W III wieku Okres Wielkiego Postu trwał dwa tygodnie. Wymiar czterdziestu dni ustalono w IV wieku. Liczba czterdzieści posiada bogatą wymowę biblijną: czterdzieści dni to czas potopu (Rdz 7,17), pobytu Mojżesza na Synaju (Pwt 9,11) i wędrówki Eliasza przez pustynię (l Krl 19,8), to również ogłoszony przez Jonasza okres nawrócenia i pokuty dla mieszkańców Niniwy ( Jon 3,4), a wreszcie czas, jaki Chrystus spędził na pustkowiu, poświęcając go na modlitwę i post oraz walcząc z szatanem (Mk 1,13; Łk 4,1). Czterdzieści lat trwała też tułaczka ludu wybranego przed wejściem do Ziemi Obiecanej ( księga Liczb Lb 14,33n).
W VII wieku Kościół Katolicki za początek Okresu Wielkiego postu przyjął szóstą niedzielę przed Wielkanocą. Ponieważ jednak niedziele wyłączone były z postu, aby zachować 40 dni pokutnych, jego początek przypadał na środę. Od 1570 roku był to już zwyczaj powszechnie obowiązujący w Kościele, aby Wielki Post rozpoczynać w środę tzw. Popielcową.
A więc czterdziestodniowy Okres Wielkiego Postu liczymy od Środy Popielcowej do Wielkiej Soboty.
Zgodnie z regułami zreformowanej liturgii podczas obrad II Soboru Watykańskiego (1962-1965), niedziele Wielkiego Postu zostały opatrzone kolejnymi cyframi rzymskimi od I do VI. Kapłani ubierają kolor fioletowy oznaczający pokutę, smutek, oczekiwanie i żałobę. W tym okresie wręcz zakazane jest ozdabianie kwiatami ołtarza, zaś gra na organach zostaje ograniczona.
Wyjątkiem jest IV Niedziela Wielkiego Postu – Laetare, (łac. radować się), gdy kapłani zakładają różowy strój liturgiczny!! Dziwnym może wydawać się ta radość w trakcie Wielkiego Postu, ale tradycja niedzieli Laetare sięga do początków chrześcijaństwa. Zanim bowiem ustalono 40-dniowy post, czas pokuty rozpoczynał się od poniedziałku po IV niedzieli dzisiejszego Wielkiego Postu (i trwał jak już wspominałam II tygodnie). Niedziela Laetare była więc ostatnim dniem radości (takie nasze współczesne ostatki). W tym dniu można też ozdabiać ołtarz kwiatami i podczas liturgii używać instrumentów muzycznych.
Z V-tą niedzielą wiąże się tradycja przykrywania ciemną tkaniną krzyży i obrazów Jezusa, umieszczonych w świątyniach. Zasłony te początkowo okrywały krzyże przez cały Wielki Post ponieważ dawniej ukrzyżowany Jezus odziany był w szaty królewskie lub kapłańskie, posiadał koronę królewską nie cierniową, i nie miał znamion śmierci i cierpień fizycznych. W Wielkim Poście konieczne było zasłanianie takiego wizerunku Chrystusa Triumfatora, aby ułatwić wiernym skupienie się na męce Zbawiciela.
Ostatnia, VI niedziela Wielkiego Postu, czyli Niedziela Palmowa, wprowadza nas w najważniejszy fragment omawianego okresu liturgicznego: rozpoczyna się Wielki Tydzień. Jak wiemy Niedziela ta nazwę swą wzięła od uroczystego witania gałązkami z drzew wjeżdżającego na osiołku do Jerozolimy Jezusa.

Wielki Post jest okresem liturgicznym, czyli częścią roku kościelnego, a więc istotne jest to, co dzieje się w liturgii, a nie tylko wstrzemięźliwość taka czy inna. W liturgii zaś każda niedziela, a nawet każdy dzień powszedni ma swoją specyfikę, własne czytania. Poszczególnie niedzielne czytania zawierają jakby streszczenie drogi chrześcijanina, podsuwają też pewien program nawrócenia i pracy nad sobą. Myślę, że bez zwrócenia uwagi na te duchowe treści, sens Wielkiego Postu rzeczywiście może być niezrozumiały, jakby zasłonięty i wówczas dostrzega się tylko pustą formę i rutynę.
Kościół katolicki daje nam wiele możliwości dobrego przygotowania się do Wielkanocy i głębszego przeżycia okresu Wielkiego Postu, przez uczestnictwo w Środzie Popielcowej, Nabożeństwie Gorzkich Żali i Drogi Krzyżowej.

Gorzkie Żale składają się z 3 części: pobudki, intencji modlitewnej i Pieśni.
Części Gorzkich Żalów nazywane apostrofami są trzy :
– W pierwszej opisywana jest męka Chrystusa od modlitwy w Ogrójcu, aż do ukrzyżowania.
– W drugiej jest lamentacja nad cierpiącym Chrystusem.
– W trzeciej następuje dialog duszy z Matką Bolesną

Drogę Krzyżową sprowadzili z Jerozolimy bracia Franciszkanie. Droga Krzyżowa składa się z czternastu tajemnic kontemplujących mękę Zbawiciela, aż do złożenia Go w grobie.

W Polsce w czasie Wielkiego Postu obowiązuje post ścisły jakościowy (od 14 do 65 roku życia) oraz ilościowy (raz do syta i dwa razy dla zaspokojenia głodu).

Rodzaje modlitwy

Litanijna modlitwa spontaniczna – spontaniczna czyli wyrażana własnymi słowami, litanijna, ponieważ wezwania są powtarzane.

Modlitwa prośby – prosimy w różnych swoich intencjach. Kończymy ją wezwaniem „Proszę Cię, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Prosimy Cię, Panie”.

Modlitwa wstawiennicza – jest odmianą modlitwy prośby, w której prosimy w intencjach innych ludzi. Kończymy ją tak samo, jako modlitwę prośby.

 Modlitwa dziękczynienia – jest podziękowaniem za otrzymane od Boga dary, te zwyczajne i te nadzwyczajne. Zwróćmy uwagę, by w naszej modlitwie nie brakowało dziękczynienia, bo chętnie prosimy, a podziękować nierzadko zapominamy. Kończymy ją wezwaniem; „Dziękuję Ci, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Dziękujemy Ci, Panie”.

 Modlitwa przeproszenia. W naszym codziennym życiu zapominamy o pełnieniu woli Boga, czasami zasmucamy Go naszym postępowaniem. We wspólnocie jest miejsce na modlitwę, która jest konkretną formą uświadomienia sobie swojej słabości i przeproszeniem Pana. Nie jest to spowiedź, więc nie wyznajemy w niej przed wspólnotą naszych grzechów! Kończymy ją wezwaniem: „Przepraszam Cię, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Przepraszamy Cię, Panie”.

 Modlitwa uwielbienia. Jedynym godnym uwielbienia jest Bóg!!!. Nie uwielbiajmy nikogo i niczego poza Nim. W spontanicznej modlitwie litanijnej jest również miejsce na modlitwę uwielbienia. Uwaga!: nie uwielbiamy Boga za coś, lecz w czymś. Możemy wielbić Go w Nim samym, w Jego przymiotach (jak miłość, miłosierdzie, wierność itp.) lub w nas samych i otaczającym nas świecie. Proponuję pewne rozróżnienie, choć nie na zasadzie dogmatu. Jeśli uwielbiamy Boga w Jego przymiotach to wezwanie kończymy: „Uwielbiam Cię, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Uwielbiamy Cię, Panie”. Jeśli uwielbiamy Pana w nas i otaczającym nas świecie zakończenie modlitwy formułujmy: „Bądź uwielbiony, Panie”, wspólnota odpowiada tak samo.

Zwróćmy też uwagę na pewien porządek w tej modlitwie. Jeśli osoba prowadząca zachęca, czy wręcz zaczyna jakiś rodzaj modlitwy, to starajmy się w naszych modlitwach iść tym torem, nie skaczmy po różnych rodzajach i wezwaniach.

Warto może byłoby zachować mniej więcej taki porządek: uwielbienie, przeproszenie, prośba, dziękczynienie. Jak każdą modlitwę, także i modlitwę litanijną warto poprzedzić modlitwą do Ducha Św.

 Mam nadzieję, że te kilka słów pomoże nam w uporządkowaniu naszej modlitwy wspólnotowej i ułatwi nam posługiwanie się spontaniczną modlitwą litanijną.

10-02-2015

Dnia 10 lutego, na spotkaniu ogólnym, Karol Truszkowski wygłosił konferencję o chrześcijańskim
obowiązku rozwoju, który wynika z faktu, iż jesteśmy dziećmi Boga.

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. „

Chrystus nie umarł za nas, żebyśmy żyli „jakoś”. Boży plan polega nie na tym, żeby jakoś udało Mu się nas zbawić, ale aby dać nam życie w pełni. Do tego jednak potrzebny jest rozwój duchowy, psychiczny, społeczny, teologalny (spotkanie z żywym Bogiem, od nawrócenia, aż do mistyki włącznie). Jezus nie obiecuje łatwej drogi, zapewnia jedynie, że będziemy prześladowani z powodu wiary, ale dla tych, którzy wytrwają, nagroda przerośnie wszelkie oczekiwania…będziemy w komunii z Bogiem.

Apostoł Piotr miał to na myśli, pisząc: „Jako nowo narodzone niemowlęta, zapragnijcie  niesfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu” (1 Piotra 2,2).

Wielkim przywilejem dziecka Bożego jest jego pokrewieństwo, a jego wielkim obowiązkiem jest wzrost, czyli rozwój. Wszyscy lubią dzieci, ale zapewne nikt nie chce, aby stale były niemowlętami. Tragedią wielu chrześcijan, którzy narodzili się na nowo w Chrystusie, jest to, że nie wzrastają w wierze. Niektórzy nawet wyraźnie cofają się. Jednak nasz niebiański Ojciec pragnie, aby „niemowlęta w Chrystusie” stawały się „dojrzałymi w Chrystusie” (1 Kor. 3,1; Kol.1,28). Po naszych narodzinach musi nastąpić rozwój. Przełomowy akt usprawiedliwienia (nasze przyjęcie przez Boga) musi prowadzić do procesu uświęcenia (nasze wzrastanie w świętości).

Rozwój chrześcijanina powinien dokonywać się w dwóch dziedzinach. Pierwszą z nich jest poznanie, a drugą – świętość. Na samym początku chrześcijańskiego życia jego poznanie jest bardzo małe, ponieważ dopiero spotkał się z Bogiem. Jego poznanie Boga oraz Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa musi jednak stale wzrastać (Kol. 1,10; 2 Piotra 3,18). Poznanie to jest częściowo intelektualne, a częściowo duchowe .

Rozwijać musi się także świętość życia. Nowy Testament zachęca do wzrastania w wierze i miłości ku bliźnim oraz do ciągłego upodabniania się do Chrystusa. Każde dziecko Boże pragnie być coraz bardziej podobne – w swoim charakterze i postępowaniu – do Jednorodzonego Syna Bożego. Życie chrześcijańskie jest życiem w prawości. Musimy być więc posłuszni przykazaniom Boga i starać się czynić Jego wolę. W tym celu otrzymaliśmy Ducha Świętego. Uczynił On nasze ciała swoją świątynią i mieszka w nas. Jeżeli stale poddajemy się Jego przewodnictwu, Jego moc opanuje nasze złe pragnienia i sprawi, że będziemy wydawać owoc, którym jest „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość” (Gal. 5,16.22­ 23).

Nasze pokrewieństwo z niebiańskim Ojcem jest trwałe, ale nie jest statyczne. Bóg pragnie, abyśmy poznawali Go coraz bliżej i pełniej. Całe pokolenia chrześcijan doszły do przekonania, że jedynym sposobem na to jest codzienne spędzanie z Nim czasu (modlitwa).

Miejscem każdego chrześcijanina jest wspólnota wierzących, w której spotyka innych chrześcijan, uczestniczy w nabożeństwach i wraz z innymi wyznaje Chrystusa. Uczestnictwo w nabożeństwach jest głównym obowiązkiem chrześcijanina, ale prawie każda wspólnota chrześcijańska przyznaje, że ważną rzeczą jest też udział w Wieczerzy Pańskiej, przez który – wraz z innymi wierzącymi – wspominamy śmierć naszego Zbawiciela.

Chrześcijanie nie stanowią zamkniętej grupy, która interesuje się tylko sobą. Wprost przeciwnie, każdy prawdziwy wierzący szczerze troszczy się o tych, którzy wciąż są poza Kościołem. Ludzi, którzy nie weszli jeszcze do rodziny Bożej, Biblia nazywa „światem”. I to „światu” trzeba złożyć świadectwo wiary. Życie zmienione przez Chrystusa jest największym świadectwem Jego mocy.

Człowiek wierzący wie, że – zasadniczo – nie należy już do świata. Chociaż jako chrześcijanin posiada określone obowiązki wobec świata, jest jedynie przybyszem i pielgrzymem na tej ziemi, wędrującym do swego wiecznego domu w niebie. Ciągła gotowość z jaką powinniśmy czekać na Paruzję, w teorii „prowokuje” nas do ciągłego doskonalenia się i upodabniania się do naszego Mistrza.

W życiu chrześcijańskim dysponujemy środkami rozwoju takimi jak:

– uczestnictwo w życiu społecznym.

– wystawianie się na sytuacje, w których możemy się czegoś nauczyć.

– dawanie z siebie/ korzystanie ze swoich talentów dla dobra ogółu.

Ważne elementy dojrzałości psychologiczno­-społecznej to:

­Umiejętność komunikacji, wypowiadania się, słuchania innych, rozumienia ich problemów (empatia), ­Odpowiedzialność, umiejętność planowania i wyciągania wniosków z błędnych decyzji ­Planowanie czasu, tak by mieć go wystarczająco dla siebie, dla Boga i dla innych. Wytrwałość i wierność (czasem zwane długomyślnością). Musimy się przeciwstawiać kulturze obrazkowej, gdzie liczy się tylko to, co właśnie widać ­Rozmowa ze współbratem/siostrą, wizyta u kierownika duchowego, chrześcijańskiego psychologa (uwaga! Bardzo niewielu chrześcijan­-psychologów jest rzeczywiście psychologami chrześcijańskimi), uzdrawianie wspomnień, przebaczanie, modlitwa wstawiennicza mająca na celu uzdrowienie wewnętrzne, formacja intelektualna. książki, spotkania, wykłady itp. Lektura zarówno dzieł fachowych, jak i dobrej beletrystyki. Równie ważna jest kompetencja zawodowa, jak kompetencja chrześcijańska. ­Formacja duchowa. Modlitwa osobista, rekolekcje, sakramenty, modlitwa wspólnotowa, lektura duchowa ­Słuchanie Słowa Bożego. Ogólne — kazania, rekolekcje, Pismo Św. Itd. Konkretne: modlitwa otwarta na słuchanie, wierność usłyszanemu słowu, proroctwa, rozeznawanie, podejmowanie decyzji, noszenie słowa w sercu. ­Otwartość na powołanie.

27-01-2015

Dnia 27 stycznia. Ewa Sikorska, wsparta modlitwą, podjęła się wygłoszenia konferencji na temat
pokory. Ponieważ jest to temat rzeka, mówczyni ograniczyła się do wyjaśnienia czym jest pokora,
jakie są jej przejawy.
Pokora jest cnotą, umożliwiającą uznanie własnej niewystarczalności, grzeszności i słabości.
Człowiek pokorny stoi w prawdzie odnośnie swoich uzdolnień i talentów. Wie, że Bóg jest
źródłem wszelkich łask i czerpie z tego źródła. Pokora owocuje też miłością do bliźniego.
Przeciwieństwem pokory jest pycha, która może skutkować niepokojem i brakiem przebaczenia.

Święty Paweł w liście do koryntian pisze :
Któż będzie cię wyróżniał? Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się
chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał? .

Człowiek obdarzony przez Ducha Świętego charyzmatami lub darami, otrzymuje je na chwałę
Boga i do posługi, nie dla chełpienia się.
Można uznać, że wszelkie podziały w Kościele wynikają z braku pokory, z pychy. Przykładowo
Święty Franciszek widząc zepsucie, naprawiał kościół zaczynając od siebie, podczas gdy Luter
widział zło w kościele, lecz nie widział wad w sobie.
Wspólnotę Kościoła można porównać do obrazu lub puzzli, gdzie wszystkie poszczególne
elementy tworzą jedność.

Jezus daje nam wzór pokory: kto do małych rzeczy się zniży ten jest pokorny. Chrystus nie
przyszedł by nas potępić i nie przyszedł też, by mu służono, lecz aby służyć.
Pokora może objawiać się też poprzez promocję drugiego człowieka i bezinteresowność.

13-01-2015

Dziś Magdalena Mieczkowska poprowadziła konferencję na temat niepożądanych skutków rozwoju duchowego. Drugim tematem była medytacja ignacjańska.

Często na drodze wiary człowiekowi zdarzy się popaść w nadgorliwość, objawiającą się poprzez podjęcie nadmiernej ilości zobowiązań, co przeważnie kończy się wypaleniem. Niepożądany jest także stan oziębłości duchowej. Oba stany prowadzą do duchowego odrętwienia i obumierania. W wielu przypadkach popadanie w skrajności jest skutkiem oszukiwania samego siebie. Każdy człowiek musi zrozumieć, iż jest inny i ma własne tempo oraz własną granicę możliwości. Podejmując się zobowiązań (ile czasu dziennie spędzisz się na modlitwie lub na czytaniu pisma) należy wyznaczyć sobie minimalny pułap, który jest wystarczający, ale poniżej którego się nie zejdzie.

 ignacy

Modlitwa Ignacjańska odbywa się wedle ścisłego schematu, który ma przygotować wierzącego do przyjęcia Słowa Bożego.

Wybranie miejsca: Wybiera się miejsce i pozycję ciała, które nie będą przeszkadzały w modlitwie

Modlitwa przygotowawcza: „Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie nasze zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu” Modlitwa ta sprawia, że w centrum modlitwy jest Bóg, który daje nam słowo.

Modlitwa o łaskę Bożą: w tej części modlący modli się o zabranie rozproszeń, o zrozumienie słowa.

Czytanie i praca nad Słowem: w tej części, w skupieniu, modlący czyta fragment Słowa Bożego. I zapisuje lub podkreśla te zdania, które go dotknęły, poruszyły.

Wyobrażenie miejsca z fragmentu Słowa Bożego. Dla ułatwienie koncentracji, dobrze jest spróbować wyobrazić sobie miejsce i zdarzenie opisane w czytanym fragmencie. Jakby przenieść się w tę scenerię, usłyszeć słowa które tam podają, oczami wyobraźni zobaczyć osoby które występują w tym fragmencie. Autor Ćwiczeń Duchowych Ignacy Loyola zachęca do wcielania się w którąś z postaci występujących w danym fragmencie. Raz w tę, za chwile w inną i obserwowanie swoich odczuć. Pozwala to na głębsze przeżycie, zrozumienie danej sceny, sytuacji.

Prośba o owoce w tej części modlący modli się o prawidłowe zrozumienie Słowa i o trwałe Jego owoce w życiu codziennym

Następnie przebiega Medytacja polegająca na odniesieniu swojego życia, zamiarów, stanu ducha do przeczytanego fragmentu.

Końcowym etapem modlitwy jest refleksja nad przebiegiem medytacji,refleksja nad miejscem i postawą czy były one właściwe, czy pomogły w skupieniu, czy nie podchodziliśmy do pisma z brakiem należnego szacunku, czy fragment odnosi się do nas w jakiś sposób.

Medytację ignacjańską najlepiej zakończyć osobista modlitwą, która może przyjąć formę uwielbienia, dziękczynienia, przebłagalną. Czas trwania modlitwy ignacjańskiej najlepiej ustalić wedle własnych możliwości, a w przypadku modlitwy wspólnotowej wskazana jest dłuższa modlitwa tak by osoby mniej zaawansowane w czytaniu pisma nie czuły presji czasu wystarczającego innym i mogły w spokoju rozważyć fragment.

Biblioteczka wspólnotowa

0bibliotekaZapraszamy do naszej wspólnotowej biblioteczki, czynnej w II i IV wtorek każdego m-ca, czyli w czasie otwartych spotkań wspólnoty.

W załączniku wykaz książek, jakie znajdują się w naszym księgozbiorze. Jest tam wiele pozycji naprawdę wartych przeczytania.

Pod artykułem są komentarze, w których możemy polecać innym tytuły, które nas urzekły.

Zapraszamy do pożyczania i czytania.

 

BIBLIOTECZKA II-2017

Modlitwy

Modlitwa Jedności

Codziennie ok. godz. 21:00 modlimy się jedną tajemnicą Różańca Świętego w intencji członków naszej Wspólnoty oraz dzieł przez nas podejmowanych. Każda z osób lub rodzin rozważa w danym miesiącu inną tajemnicę, co pozwala na kontemplację wszystkich czterech części Różańca. Co miesiąc zmieniane są odmawiane tajemnice  zgodnie z zasadą “o jeden w dół”, czyli ktoś kto obecnie odmawia Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, w następnym miesiącu modlił się będzie tajemnicą Nawiedzenie Świętej Elżbiety itd. Aktualny wykaz tajemnic na dany miesiąc znajduje się poniżej.  Osoby, które chc...
Czytaj dalej...

Modlitwa wstawiennicza

Osoby, które potrzebują modlitwy w jakiejkolwiek intencji prosimy o kontakt email na adres modlitwa@theoforos.pl lub wypełniając poniższy formularz. Imię i nazwisko (wymagane) Numer telefonu (opcjonalnie) Adres email (wymagane) Intencja (wymagane)
Czytaj dalej...

Rodzaje modlitwy

Litanijna modlitwa spontaniczna – spontaniczna czyli wyrażana własnymi słowami, litanijna, ponieważ wezwania są powtarzane. Modlitwa prośby – prosimy w różnych swoich intencjach. Kończymy ją wezwaniem „Proszę Cię, Panie”, na co wspólnota odpowiada: „Prosimy Cię, Panie”. Modlitwa wstawiennicza – jest odmianą modlitwy prośby, w której prosimy w intencjach innych ludzi. Kończymy ją tak samo, jako modlitwę prośby.  Modlitwa dziękczynienia – jest podziękowaniem za otrzymane od Boga dary, te zwyczajne i te nadzwyczajne. Zwróćmy uwagę, by w naszej modlitwie nie brakowało dziękczynienia, bo c...
Czytaj dalej...

Instrukcja oraz materiały do rozważań.

  Krótka instrukcja do modlitwy: –  Znajdź odosobnione miejsce, w którym możesz w ciszy spotkać się z Bogiem. –  Przyjmij pozycję wygodną (ale nie za bardzo, żeby nie zasnąć). –  Bądź tu i teraz, nie myśl, o tym co będzie zaraz, co zrobisz po modlitwie. Po prostu bądź w tym miejscu i w tym momencie tylko dla Boga. –  Zrób znak krzyża. –  Pomódl się do Ducha Świętego, aby uświadomił Tobie przed kim stajesz, z kim będziesz rozmawiać. Proś o to, aby Duch Święty zabrał wszystkie rozproszenia, zabezpieczył ten szczególny czas z Bogiem. ...
Czytaj dalej...

Kurs Nowe życie online - ankieta

Czy weźmiesz udział w kursie "Nowe życie" online?